III spotkanie z Zakopanym i Tatrami: 2007_08_11-15. (lato) Mięguszowicki Szczyt.JPG



     Dzień 1 (10 sierpnia 2007 roku)
     Do Zakopanego zawitaliśmy wieczorem w blasku cudownie zachodzącego słońca. Pogoda na najbliższe dni zapowiadała się odpowiednia na wysokogórskie wspinaczki ... Poszliśmy więc szybko spać, aby z samego rana wyruszyć w góry.


     Dzień 2 (11 sierpnia 2007 roku)
     Od rana padał deszcz, a słońce pojawiło się łaskawie dopiero koło południa. Na Sarniej Skale - w tle Giewont.JPG
Wyruszyliśmy więc wówczas na małą wyprawę Doliną Strążyską na Sarnią Skałę, by powrócić do centrum Doliną Białego. Bardzo malownicza trasa :-) Szlak prowadzi wzdłuż Strążyskiego Potoku. Idzie się lasem lekko pod górkę aż po ok. 30 min. dochodzi się do Polany Strążyskiej. Z polany jest niezły widok na Giewont wraz z opadającym z niego urwiskiem. Idąc dalej prosto żółtym szlakiem po kamiennych stopniach po chwili doszliśmy do wodospadu Siklawica. Wodospad jest nie wielki ale warty zobaczenia. Po chwili spędzonej pod Siklawicą wróciliśmy na Polanę Strążyską i ruszyliśmy ścieżką Nad Reglami w kierunku Doliny Białego. Do Czerwonej Przełęczy i Sarniej Skały dzieliło nas 20 minutowe męczące podejście. Po osiągnięciu przełęczy jeszcze tylko krótkie podejście z malutką wspinaczką na końcu i osiągnęliśmy wierzchołek Sarniej Skały. Warto na nią wejść ponieważ jest z niej ładny widok na Giewont i Zakopane. Do centrum wracaliśmy już Doliną Białego. Dolina Strążyska jest dobrym celem wycieczki w niepewne pogodowo dni oraz nadaje się na odpoczynek pomiędzy trudniejszymi wycieczkami w Tatry Wysokie. Cała trasa poza podejściem pod Czerwoną Przełęcz raczej nie jest męcząca.
Na Sarniej Skałe - w tle Zakopane.JPG

     Dzień 3 (12 sierpnia 2007 roku)
     Cały dzień padał deszcz. Raz większy, raz mniejszy ...


     Dzień 4 (13 sierpnia 2007 roku)
     W tym dniu nie padało... Wtedy po prostu LAŁO.


     Dzień 5 (14 sierpnia 2007 roku)
     W końcu wyruszyliśmy w góry!
Widok ze szlaku na Świstówkę Roztocką.JPG

     Trasa: Palenica Białczańska - Wodogrzmoty Mickiewicza - Morskie Oko schronisko PTTK - Kępa - Świstówka - Dolina Pięciu Stawów Polskich - Wielka Siklawa - Dolina Roztoki - Wodogrzmoty Mickiewicza - Palenica Białczańska.

     Do Palenicy Białczańskiej dostaliśmy się samochodem. Następnie asfaltową drogą prowadzącą nad Morskie Oko doszliśmy do schroniska PTTK, gdzie odbyliśmy krótki odpoczynek. Tutaj też weszliśmy na znany szlak prowadzący przez świstówkę do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Po długim (głównie dzięki Izie) podejściu doszliśmy do Kępy (1683 m). Ujrzeliśmy przed sobą piękny widok na Morskie Oko, Rysy oraz Mięguszowieckie Szczyty. Warto wybrać szlak przez Kępę właśnie dla tego widoku. Idąc dalej przez kocioł świstówki, po małym podejściu doszliśmy pod świstową Czubę. Jest stamtąd ładny widok na Dolinę Pięciu Stawów i w drugą stronę na Tatry Bielskie. Dalej już tylko "z górki" - zejście do Doliny Pięciu Stawów,Na Świstowej Czubie - w tle Dolina Pięciu Stawów Polskich.JPG
herbatka w schronisku, a potem powrót obok Wielkiej Siklawy szlakiem Doliną Roztoki do Wodogrzmotów Mickiewicza na którym zastała nas noc. Szlak był kamienisty a miejscami płynęły nim strugi wody. Gdy już mocno ściemniło się a my doszliśmy do znaku informującego, że mamy jeszcze przed sobą minimum 1 godzinę drogi zaczął ogarniać nas lekki niepokój. Po kilku chwilach szliśmy już w zupełnych ciemnościach i gdyby nie zabrane przezornie ze sobą latarki sytuacja mogłaby być nie do pozazdroszczenia. Szliśmy wolno, bo nawet przy takim świetle trudno było odnaleźć właściwą drogę wśród kamieni i płynącej strugami małymi potokami wody. Mimo naszej niełatwej sytuacji posłużyliśmy jeszcze innym ludziom jako ekipa ratunkowa. W tych zupełnych ciemnościach spotkaliśmy grupkę ludzi z małymi dziećmi, które były już mocno zmęczone i przerażone. Podzieliliśmy się z nimi naszym światłem z dwóch latarek i wspólnie jakoś po malutku doszliśmy do asfaltowej drogi do Palenicy Białczańskiej. Nie wiem jak oni daliby sobie radę bez latarek z małymi dziećmi w nocy na kamienistym szlaku. Chyba trochę zabrakło im wyobraźni.


     Dzień 6 (15 sierpnia 2007 roku)
Widok ze szczytu Rysów.JPG
     Ostatni dzień pobytu w Tatrach i największe wyzwanie dla Pawła - RYSY!

     Początek wycieczki na Rysy w Palenicy Białczańskiej. Następnie prawie 1,5 godzinna wędrówka asfaltową drogą do schroniska przy Morskim Oku. Po minięciu pierwszego zakrętu wyłania się widok na Dolinę Białej Wody i Gerlach. Dalej droga niezbyt ciekawa. Dopiero od Włosienicy otwiera się ładny widok na Mnicha, Mięguszowieckie Szczyty i Rysy. Ze schroniska nad Morskim Okiem prowadzi czerwony szlak do Czarnego Stawu pod Rysami. Stąd już tylko 3 godzinna wspinaczka na Rysy (różnica wysokości ok. 900 m). :-) Po ominięciu stawu zaczęło się podejście. Z lewej strony zlodowaciały śnieg w którym utworzyła się pieczara (lepiej tam nie wchodzić ponieważ kiedyś zwaliła się kilku turystom na głowę). Dalej szlak prowadzi pod Bulę pod Rysami. Jest stamtąd piękny widok na Morskie Oko i Czarny Staw. Następnie Kocioł pod Rysami i dalej to już tylko wspinaczka z dużą ilością łańcuchów. Po prawej stronie wspinaczce towarzyszy żleb wypełniony śniegiem - rysa od której nazwę bierze szczyt.Widok ze szczytu Rysów na Tatry.JPG
Przed samym wierzchołkiem trochę trudny fragment ubezpieczony łańcuchem (w dole żleb - rysa i naprawdę duża przepaść). Po pokonaniu tej kilkumetrowej półki przechodzi się na wschodnią stronę grani. Tutaj też jest spora przepaść, a miejsce to jest ubezpieczone klamrą i łańcuchem. W tych miejscach trzeba naprawdę uważać. Dalej jeszcze trochę łańcuchów i już sam szczyt. Z wierzchołka wspaniały widok na trzy doliny: Mięguszowiecką, Rybiego Potoku i Białej Wody oraz na najwyższe szczyty Tatr (Gerlach, Wysoka, Lodowy Szczyt), a także na Tatry Zachodnie. Rysy w zasadzie podzielone są na trzy wierzchołki. Przez ten niższy o wysokości 2499 m przechodzi granica państwowa. Drugi o wysokości 2503 m oraz trzeci, najniższy znajdują się już w całości po stronie Słowackiej. Na szczycie oczywiście było dużo ludzi, a ponadto Polbank kręcił tam reklamę telewizyjną :-) Zejście tą samą drogą - a nogi po tym wszystkim bolały jeszcze przez cztery dni.

Oczywiście nie żonę, bo Ona w tym czasie odpoczywała nad brzegiem Morskiego Oka :-)


*****************************************************************************************

Zdjęcia z letniego pobytu w Tatrach w roku 2007 zobacz »

Zdjęcia z zimowego pobytu w Tatrach w roku 2007 zobacz »

Zdjęcia z Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanym w roku 2007 zobacz »

Zdjęcia z letniego pobytu w Tatrach w roku 2006 zobacz »



 
Copyright 2007 SOPAWTEX. All rights reserved.