KENIA


"Nigdy nie widziałam kraju tak pięknego, że potrafi człowieka uszczęśliwić na całe życie"

Karen Blixen
"Pożegnanie z Afryką"


     My również zostaliśmy uszczęśliwieni, a miało to miejsce w lutym 2003 roku...

    Kenia rozciąga się po obu stronach równika, oddzielając pustynie północy od rozległych płaskowyżów południa. Kulturę tego kraju tworzyli imigranci ze wszystkich stron Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji i Europy. Kenia jest jednym z ostatnich na świecie wielkich obszarów dzikiej przyrody o niezwykle bogatym środowisku naturalnym: rafy koralowe, rozległe sawanny, tropikalne lasy, jeziora sodowe. Jest to także kraj kontrastów pod względem sposobu i poziomu życia. Tubylcy mieszkają w krytych strzechą chatach, ale także i w bogatych miastach. Kraj ten wyróżnia się niezwykłym pięknem krajobrazu.
    Kenia zajmująca taki sam obszar na północ i południe od równika jest różnorodna: część jej to kusząca turystów czarna Afryka, jeden z ostatnich rajów dla zwierząt na świecie i El Dorado dla entuzjastów tropikalnych plaż. Oferuje komfortowe hotele i ustronia bezludnej sawanny. Kenia jako cel podróży ma swoje tradycje od dawna. Od setek lat przybywali tutaj wędrowcy i zdobywcy z całkowicie różnych regionów świata, jak: Persowie, Chińczycy, Arabowie, Portugalczycy, Brytyjczycy, Niemcy. Dzisiaj, co drugi przybywający tutaj turysta, był już co najmniej raz w Kenii (my w takim razie musimy to nadrobić ;-). Jednym z pierwszych turystów, który odważył się przemierzyć Kenię pociągiem - od Mombasy przez Nairobi aż do Jeziora Wiktorii - był Winston Churchill. "Najpiękniejszy pociąg świata" - oto jego przepełnione entuzjazmem słowa. I jeśli wierzyć pogłoskom, był on również pierwszym, który twierdził, że Kenia jest jak uporczywa wirusowa infekcja - nie można jej się pozbyć do końca życia. Jednym, który się zaraził tą "nieuleczalną chorobą" był Ernest Hemingway. W swojej książce "Zielone wzgórza Afryki" stwierdził: "Powrócić do Afryki to wszystko, o czym marzyłem. Jeszcze nie zdążyliśmy jej opuścić - a już odczuwałem nostalgię, gdy leżałem bezsennie wsłuchany w odgłosy afrykańskiej nocy".
    Mombasa - jest drugim co do wielkości miastem Kenii, portem morskim, najważniejszym na wschodnio-afrykańskim wybrzeżu. Miasto zbudowane na mocnej wyspie koralowej, połączone jest mostem z wybrzeżem północnym. Do wybrzeża południowego dotrzeć można jedynie promem. Mombasa to koegzystencja przeszłości i teraźniejszości, która fascynuje. Zachowany jest do pewnego stopnia obraz minionych stuleci, np. stary port, Fort Jezus, arabskie stare miasto "Old Town", które przyciąga uwagę pojedynczymi domami w stylu Zanzibar z drewnianymi balkonami i artystycznie rzeźbionymi drzwiami. Mombasa była bramą "czarnego kontynentu" - Afryki. Stąd ciągnęły pierwsze karawany w głąb lądu, karawany niewolników Arabów i karawany handlowe Brytyjskiego Towarzystwa Wschodnio - Afrykańskiego, za nimi misjonarze, odkrywcy i poszukiwacze przygód. Lecz co najbardziej zafascynowało nas w Mombasie, to mieszkańcy tego miasta, różnorodność ludów i kultur, dziedzictwo pełnej przemian przeszłości. Afrykańczycy, Arabowie, Azjaci, ponad pół miliona ludzi żyje dziś w murach miasta, muzułmanie, chrześcijanie, hindusi, sikhowie, ismaelici. Przyjazna koegzystencja rozmaitych religii jest tu czymś oczywistym.
    Tsavo - po lewej i po prawej stronie głównej szosy A 109 wiodącej z Mombasy do Nairobi leży największy Park Narodowy Kenii - Tsavo East i Tsavo West. Ogromna, otwarta przestrzeń, łagodnie wznoszące się wzgórza, czerwona ziemia zabarwiona laterytem, zielone lasy akacjowe, przepływająca rzeka o brzegach ocienionych palmami. Samochodem terenowym jeździ się na "fotograficzne łowy" - czerwony szlak ginie na dalekim horyzoncie wśród zielonych wzgórz sawanny. Noc przy ognisku obozowym w otoczeniu Masajów, na pustkowiu, pod rozgwieżdżonym niebem wschodniej Afryki na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Leżąc w namiocie słuchaliśmy wielogłosowego nocnego koncertu: sapania hipopotamów po wyjściu z wody, odległego ryku lwa, który mrozi krew w żyłach, gdy słyszy się go po raz pierwszy, odgłos łamanych gałęzi, być może stada słoni przechodzącego w pobliżu. W odległości dwudziestu czy trzydziestu metrów świeci się para oczu hieny. Lecz w końcu, po całym dniu emocji, sen nadszedł...
    Masajowie - to wędrowne plemię, są oni pasterzami bydła i kóz. Noszą czerwone stroje i bogato zdobione ciężkie naszyjniki. Barwa czerwona nie ma tu szczególnego znaczenia, po prostu lubią ten kolor. Wierzą w jednego boga, Nkai, lecz religia jest dla nich sprawą osobistą. Rytuały nadawania imion i obrzezania dzieci mają świecki charakter. Ich tradycyjną dietę stanowią krew i mleko. Manyatta jest domem grupy rodzinnej; mąż i każda z żon mają osobne chaty. Dziewczynki pozostają z matkami aż do zamążpójścia, chłopcy są z ojcem od szóstego roku życia. Mali chłopcy wypasają bydło i kozy. Po obrzezaniu, w wieku 14-17 lat stają się morani (wojownikami) i wyprowadzają się do innej wioski. W wieku 25 lat mężczyźni stają się dorośli i mogą się żenić. Ich głównym obowiązkiem jest wówczas przeliczanie bydła w stadach i zabieranie głosu w sprawach plemienia. Wszystkie codzienne prace, włącznie z budową domu, wykonują kobiety, które nie mają prawa głosu :-) Masajowie to plemię niezwykle dumne ze swej tradycji i odrębności kulturowej. Zachowali swój tradycyjny styl życia. Dopiero ostatnio ulegli pokusie zachodniej cywilizacji i zaczęli posyłać dzieci do szkoły. Wciąż żyją w związkach poligamicznych i mają duże rodziny. Ciągle powiększają swoje stada, gdyż bydło jest dla nich jedynym symbolem bogactwa. Władze usilnie starają się włączyć ich we współczesną cywilizację. Jak dotychczas, pozostają strażnikami jednej z ostatnich wielkich, koczowniczych tradycji w Afryce.
    Gedi - to 18- hektarowe miasto, po którym zachowały się długo ukrywane przez las ruiny, kwitło od XIII do początku XVII wieku. Znaleziska archeologiczne: porcelana Ming, perskie glazurowane naczynia, weneckie naszyjniki wykazują, że był tu prawdopodobnie bogaty port handlowy (morze obecnie cofnęło się o 5 kilometrów). Gedi zostało zniszczone dwukrotnie. Po raz pierwszy prawdopodobnie przez Mombasę w 1530 roku, po raz drugi przez plemię Galla około 200 lat później. Nazwa Gedi oznacza w języku Galla "cenny", lecz miasto nie było nigdy szczególnie ważnym ośrodkiem handlowym - nie jest wymieniane w relacjach podróżników odwiedzających wybrzeże Kenii. Ruiny miasta długo pokrywał las. ściany z korala stoją na zielonych polanach, otoczonych baobabami obwieszonymi lianami. W odsłoniętej części ruin, wewnątrz podwójnego ciągu podwójnych murów miejskich, znajduje się XV-wieczny Wielki Meczet i XVI-wieczny Pałac.

    Kenia wywarła na nas ogromne wrażenie, cały czas z rozrzewnieniem wspominamy łagodne, zielone wzgórza obwieszone chatkami pokrytymi liśćmi bananowymi, palmowe gaje, zatoki, wokół nich mangrowe zarośla i cudowny turkus Oceanu Indyjskiego, safari oraz jeszcze wiele, wiele innych rzeczy... Na pewno jeszcze tam powrócimy - hakuna matata !!! (nie ma sprawy!!! - w języku suahili).

    A na koniec cytat:

"Afryka jest mistyczna: dzika, piekielnie upalna, stanowi raj dla fotografujących i myśliwych, krainę utopii dla eskapistów. Jest tym, czego pragniesz, wymyka się wszystkim interpretacjom."

Beryl Markham
West with the Night (1942)


    I jak się z tym nie zgodzić?


*****************************************************************

Zdjęcia z Kenii zobacz »





 
Copyright 2007 SOPAWTEX. All rights reserved.