>
 


DZIAL HUMOR

<< wstecz - str. 1 <<

<< wstecz - str. 2 <<


60.
Morderca skazany na 25 lat wiezienia, ucieka. Wlamuje sie do pewnego domu,
gdzie zastaje mloda pare podczas wieczornych igraszek. Bandyta przywiazuje
mezczyzne do krzesla i zostawia w kacie pokoju, po czym rzuca kobiete na
lozko. Przez chwile caluje jej szyje, po czym wybiega.
W tym momencie zwiazany chlopak podpelza do dziewczyny i mowi
- Kochanie, ten facet to bandyta, od lat nie widzial kobiety, bedzie sie na
tobie wyzywal seksualnie, ale badz dzielna, od tego zalezy nasze
zycie . Pozwol mu zrobic wszystko na co ma ochote i udawaj ze ci sie
podoba. Widzialem jak calowal twoja szyje..
- Alez skarbie-przerywa kobieta
-On nie calowal mojej szyi, tylko mi szeptal do ucha
- Co ci szeptal??
- Pytal, gdzie trzymamy wazeline. Badz DZIELNY KOCHANIE!!
------------------------------------------------------------------------
59.
Raz przyszlo tatusiowi opowiedziec synkowi bajeczke na dobranoc, ale trafila sie sroda, a w tym dniu wszyscy tatusiowie siedza przed telewizornia i ogladaja mecz pilkarski. I co tu zrobic? Zdesperowany ojciec wpadl na genialny pomysl.
- Synku - mowi - mam tu stara plyte gramofonowa z najpiekniejszymi bajeczkami, zaloze ci sluchawki na uszy i bedziesz sobie je sluchal a ja pojde do siebie i bede ogladal mecz ,. Ok?!
- Ok! - synek sie zgodzil, tatus zalozyl sluchawki, puscil plyte i pognal na mecz.
Po godzinie tatus slyszy jakies niepokojace odglosy z pokoju dziecka, zaglada - a tam synus ze sluchawkami na glowie wali czolem do krwi w mebelki i krzyczy - tak, chce.., tak, chce.., tak chce.
Przerazony ojciec podbiega, chwyta za sluchawki a tam:
- ... chcesz opowiem ci bajeczke,.. chcesz opowiem ci bajeczke... chcesz opowiem ci bajeczke,.. ... chcesz opowiem ci bajeczke,.. ... chcesz opowiem ci bajeczke,..........
---------------------------------------------------------------------------
58.
12-letni synek, pyta sie ojca (w miescie otwarto wlasnie agencje towarzyska)
- Tato, a co wlasciwie robi sie w takiej agencji?
Ojciec mocno zaklopotany odpowiada:
- Synku, ogolnie rzecz biorac mozna na powiedziec, ze robi sie tam czlowiekowi dobrze.
Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniadze na kino, ale zamiast na film biegnie
do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
- A co ty chlopczyku chciales?
- No, chcialem, zeby mi zrobic dobrze, mam nawet pieniadze!
Pani zaprosila chlopca do srodka, nastepnie zaprowadzila go do kuchni,
ukroila trzy duze pajdy swiezego chlebka, posmarowala maslem i miodem i podala chlopcu.
Chlopiec wpada do domu i krzyczy;
- Mamo, tato, bylem w agencji towarzyskiej !!
Ojciec malo nie spadl z krzesla, mamie oczy na wierzch wyszly.
- I co?! - pytaja niesmialo rodzice
- Dwie zmoglem, ale trzecia juz tylko wylizalem...!!!
---------------------------------------------------------------------------
57.
Pani zadala dzieciom skonstruowanie pulapki na myszy. Na drugi
dzień pani sprawdza prace. Podchodzi do Jasia. Jas przyniosl deseczke,
w nia wbity gwozdz i na tym gwozdziu serek. Pani pyta jak to dziala, no to
on na to, ze myszka podchodzi, je serek je, az nagle jej gardziolko nabija
sie na gwozdz.
Pani na to ze to zbyt makabryczne i ze musi wymyslic cos nowego.
No to na drugi dzień przynosi Jasiu inna deseczke, i na niej w dwoch
miejscach przymocowany serek, a miedzy tymi serkami zyletka. - jak to
dziala? - myszka podchodzi i zaczyna sie zastanawiac ktory serek zjesc,
patrzac to raz na jeden serek, to na drugi, no i tak dlugo zastanawia sie
i kreci glowka az szyjka przerznie sie na tej zyletce..
No ale to znowu bylo zbyt makabryczne wiec mial znowu wymyslic cos nowego.
Na trzeci dzień przynosi Jasio swoj wynalazek. Pani oglada pulapke i pyta:
-Jasiu, dlaczego twoj projekt to tylko mala deseczka?
-To jest moja pulapka na myszy.
-Wiec powiedz jak dziala.
-A wiec myszka podchodzi do deseczki, chwyta ja w lapki, wali
sie nia po glowie i krzyczy: nie ma serka, nie ma serka!!!
----------------------------------------------------------------------------
56.
Facet zalozyl nowa firme. Wchodzi do niego sekretarka i mowi, ze przyszedl do niego jakis facet.
Szef powiedzial:
- Niech poczeka
"Przeczekal" go 15 minut i kazal sekretarce wpuscic goscia,
a sam rozlozyl na biurku jakies papiery, wzial sluchawke i udaje,
ze rozmawia przez telefon. Mowi do telefonu:
- ... Tak, panie ministrze, ... dobrze, mozemy jutro sie spotkac,
... ale w tej sprawie, o ktorej pan mowil,
to na razie nie moge nic zrobic, nawet za 100.000 $, jestem zawalony robota.
Odklada sluchawke i pyta przybylego faceta:
- Slucham, pan w jakiej sprawie?
Na to facet:
- Ja tu przyszedlem podlaczyc telefon.
-----------------------------------------------------------------------------
55.
Siedzi trzech facetow w knajpie i opowiadaja sobie o swoich zonach.
jeden mowi: moja zona zdradza mnie z mlynarzem
Skad wiesz pytaja?
Kiedys przychodze do domu ,zagladam pod lozko patrze, a tam rozsypana maka.
Drugi mowi ze moja zona zdradza mnie ze stolarzem.
Skad wiesz pytaja?
Kiedys przychodze do domu zagladam pod lozko patrze a tam resztki wior .
Trzeci na to . Moja zona zdradza mnie z koniem.
Jak to pytaja?
A on na to .Przychodze kiedys do domu zagladam pod lozko a tam Dzokej lezy.
------------------------------------------------------------------------------
54.
Taksowkarz w Warszawie zlapal klienta - Japonczyka.
Wiezie go swoim Daewoo, nagle ziuuuu.... cos go minelo...
Japonczyk podeksytowany:
- Honda... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
Taryfiarz wkurzony mocno, ale nic jedzie dalej, nagle ziiuuuuu...
znowu cos smignelo bokiem. Japoniec z usmiechem:
- Toyota... Made in Japan.... Sibka, mnostwo sibka
Taksowkarz z piana na ustach jedzie dalej.
W koncu dowiozl klienta po kilku podobnych przypadkach i mowi:
- 400zl
Japoniec zdziwiony:
- Ciemu tak duzio taki krotki kurs?
Na to taksowkarz:
- Taksometr... Made in Japan... bahdzo, bahdzo sibka...
-----------------------------------------------------------------------------
53.
Jechal facet samochodem, a ze samochod dobry, szybki to sobie nie zalowal.
Mimo, ze mokro, slisko to na liczniku 150 km/h... 180 km/h... 220 km/h... 250 km/h...,
az tu nagle zakret, za zakretem furmanka.
Nic sie nie dalo zrobic, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi,
konie lataja w powietrzu, woznicy urwalo nogi. Zatrzymal sie facet po tych kilkuset metrach,
i patrzy, o k..., ale jatka.
Nic to mysli, jatka nie jatka, moze ktos przezyl i trzeba mu pomoc.
Podchodzi blizej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychaja.
Jakos trzeba by je dobic, co sie ma gadzina meczyc. Zlapal za siekiere,
ktora wypadla z furmanki i do jednego konia, do drugiego... pozarabywal na smierc.
Stoi i rozglada sie, co dalej, zauwazyl woznice. Woznica na to,
podciagajac koc i przykrywajac urwane nogi:
- Panie! Nawet mnie nie drasnelo!!!
------------------------------------------------------------------------------
52.
Pewnego dnia Adam Michnik zaczal sie tak jakac, ze udusil sie i
umarl. Idzie do nieba, puka do bram, otwiera mu sw. Piotr. Wchodza i Adam
widzi ze wszedzie wisza zegary, ktore jednak pokazuja rozne godziny. Pyta sie Piotra
o co chodzi .
- Aa, kazdy czlowiek przy urodzeniu dostaje zegar ustawiony na godzine
i z kazdym klamstwem wskazowka przesuwa sie o godzine.
Tutaj na przyklad jest zegar Matki Teresy,
ktory pokazuje godz. 12 - co znaczy ze zawsze mowila prawde .
- Ooo, to ciekawe. A gdzie jest zegar Rywina?
- Rywina? W moim gabinecie. Uzywam go jako wentylatora
-----------------------------------------------------------------------------
51.
Lew z rana postanowil sie dowartosciowac. Zlapal wiec Zajaca i pyta:
- Kto jest krolem dzungli.
- Ty,Ty krolu - mowi wystrachany zajac.
Lew puscil go i zlapal zebre:
- Kto jest krolem zwierzat?
- Ty Lwie. Ty jestes krolem.
- Ok. - Lew puscil zebre.
Lew dorwal niedzwiedzia. Powalil go i pyta:
- Mow kto jest krolem zwierzat.
Mis byl nie w sosie wiec mowi:
- No dobra , ty jestes krolem zwierzat.
Lew dumny jak paw podchodzi do slonia i pyta:
- Ty slon, kto jest krolem zwierzat.
Slon spojrzal i nagle zlapal lwa traba i pierdolnal nim o skaly.
Wybil mu zeby i ogruchotal kosci. Lew otrzasnal sie i mowi:
- Kufa, slon jak nie wies to sie nie denerfuj
----------------------------------------------------------------------------
50.
Leci rosyjski batalion do Czeczenii, dowodzacy general mowi: Panowie za
kazda przyniesiona glowe czeczenska place pol litra wodki. Samolot
wyladowal, drzwi ledwie sie otworzyly, zolnierze jeden przez drugiego
szybko wybiegli, po czym po kilku minutach kazdy przybiega z kilkoma
glowami w rekach, pod pachami, gdziekolwiek. Widzac to general
przerazony krzyczy:
- K...wa coscie narobili, przeczez to tylko miedzyladowanie w Kijowie.
----------------------------------------------------------------------------
49.
14 lipca 1410 roku w przeddzien slawnej bitwy pod Grunwaldem.
Wojska polskie i krzyzackie podobnie jak ich wodzowie, Jagiello i Urlich von
Jungingen tego sobie popili. Na drugi dzien kiedy miala sie rozegrac bitwa
wszyscy mieli kaca i nikt nie mial sil na walke. Wodzowie uradzili, ze
wystawia po jednym zawodniku z kazdego obozu, a ci bede bili sie na smierc i
zycie, ktory wygra, to jego panstwo bedzie rowniez wygrane. Krzyzacy
wystawili ogromnego rycerza w zbroi, z tarcza, pika, helm z pioropuszem itp., na
wielkim koniu okutanym rowniez w konska zbroje. Jagiello wszedl do polskiego
obozu i zapytal:
- Kto z Was dzielni wojowie zmierzy sie z tym rycerzem?
Z obozu doszly go tylko jeki skacowanych wojow. Nagle podniosl sie 80-letni
dziadunio i mowi:
- Ja pojde, Wasza Wysokosc
Jagiello domyslajac sie ze bitwa i tak jest juz przegrana zgodzil sie na to
Polacy wystawili dziadka, ktory ledwo trzymal ogromny miecz caly sie trzesac
Kiedy polscy rycerze zobaczyli, ze Krzyzak naciera z impetem na dziadka
zaczeli krzyczec:
- Dziaaaadeek w nooogiii! W nooogiii!!!
Zakotlowalo sie, w powietrze zbily sie tumany kurzu kiedy Krzyzak dopadl
dziadunia. Gdy kurz opadl wszyscy spojrzeli na pole walki, a tam lezal
Krzyzak z odrabanymi nogami nad nim dziadek trzesac sie mowil:
- Masz k.... szczescie, ze krzyczeli "w nogi" bo bym Ci leb up....!
-------------------------------------------------------------------------------
48.
Jasio poszedl na basen, jednak byl za maly zeby mogl sie pochlupac w wodzie.
Prosi pana ratownika:
-Prosze pana konduktora, ale ja umiem plywac, prosze mi pozwolic wejsc do wody!
-Nie Jasiu, nie mozesz, nie masz opiekuna, i jestes za maly!
-Prosze, tylko na chwilke tu przy brzegu...
-No dobra, wskakuj na piec minut.
Jasio wchodzi do wody i zaczyna plywac roznymi stylami. Ratownik pyta Jasia
gdzie tak sie nauczyl ladnie plywac. A Jasio:
-Tato mnie nauczyl, codziennie wywozil mnie na srodek jeziora, wyrzucal z
lodki i musialem plynac do domu.
-Jejku to musialo byc bardzo trudne!
-Eee!... Najtrudniej to z worka bylo sie wyplatac!
--------------------------------------------------------------------------------
47.
Ruski mafioso wybral sie na ryby i jak to ruski mafioso mial
ze dwa zlote lancuchy (po pol kilo kazdy) na szyi, na kazdym palcu zloty sygnet,
a w kieszeni gruby rulon dolarow czywiscie same setki. Wzial ze soba trzy flaszki.
Zimno bylo wiec obrocil je po kolei. Oczywiscie upil sie i usnal.
Budzi sie, a tu nie ma lancuchow, sygnetow, ani dolarow.
Zadzwonil z komorki po swoich ludzi i nie minelo pol godziny,
a podjechaly cztery czarne mercedesy, w kazdym po pieciu ludzi,
wszyscy z kalachami. Stwierdzili ze to najprawdopodobniej
ktos z okolicznej wsi obrobil szefa. Wpadaja do wsi i pytaja o soltysa.
Ktos z miejscowych wskazal dom posrodku wsi. Wpadaja do soltysa,
a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa zlote lancuchy,
na kazdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon 100 dolarowek.
Przeladowali bron i pytaja, skad to wszystko ma. Soltys mowi:
- No nie uwerzycie chlopaki. Ide sobie przez las z psem na spacerze,
a tu nad brzegiem jeziora lezy jakis facet w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie.
No to go obrobilem, na koniec zerznalem w dupe i poszedlem do domu.
Chlopaki patrza pytajacym wzrokiem na szefa.
Szef podchodzi do soltysa, przyglada sie chwile blyskotkom i mowi:
- To nie moje
------------------------------------------------------------------------------------
46.
Po skończonym rozdaniu jeden brydzysta drze sie na drugiego:
-Ty idioto!! Czemu wyszedles w kiera !!??!!
-Przeciez pokazywales mi serce !!
-A jak serce kurwa robi ??? Pik, pik !!
------------------------------------------------------------------------------------
45.
Wykopaliska w Izraelu, uczeni w pewnej jaskini znalezli blok z wyrytymi
symbolami. Z wielkim trudem blok wydobyli z jaskini i przewiezli do
Uniwersytetu, ustawili go na podium i publicznie debatowali nad tajemniczymi symbolami.
Profesor Goldbaum zaczal:
- Jako pierwszy od lewej widzimy symbol plonacego krzewu, wnioskuje z tego
ze znaki te wyryl ktos z rodu Mojzesza...
W tym momencie podnosi reke jeden ze studentow pierwszego roku, siedzacy w
pierwszym rzedzie:
- Czy moge zabrac glos?
- Cisza, cisza, teraz profesorowie analizuja te symbole!
Profesor Szwarcmund:
- Drugi rysunek od lewej przedstawia dwie mlode niewiasty, moim zdaniem
znaczy to ze starozytne ludy mialy kobiety w wielkiej estymie...
Znow student z pierwszego rzedu: -Ale ja bym...
-Cisza, cisza!
Profesor Apfelbrot:
- Trzeci symbol od lewej oznacza bez watpienia Swiatynie Salomona w
Jerozolimie, a czwarty zaraz obok przedstawia woz drabiniasty, co moim
zdaniem oznacza ze starozytni ludzie nie tylko znali, kolo, ale takze
podrozowali w celach religijnych...
Student z pierwszego rzedu:
-Ja bym tylko chcial...
-Cisza, cisza!!
Profesor Burgenmeyer:
- Piaty symbol przedstawia rybe, a szosty mezczyzne oddajacego mocz na
ziemie. Moim zdaniem oznacza to ze starozytni korzystali z darow morza, a takze uprawiali i nawozili w sposob naturalny ziemie...
Student:
- Moze ja powiem...
- Cisza, cisza!!!
Profesor Goldbaum:
- Ostatni znak widzimy wyraznie jest Gwiazda Dawida, co oznacza z
pewnoscia ze starozytni na tych terenach byli pochodzenia hebrajskiego...
Student wstaje i krzyczy:
- Dajcie mi cos w końcu powiedziec! Po pierwsze po hebrajsku czyta sie od
prawej do lewej, a po drugie to znaczy: Dawid, olej te ryby, wskakuj w bryke
i przyjezdzaj do Jerozolimy, tu dziwki az sie pala!
-----------------------------------------------------------------------------------
44.
Na rozprawie rozwodowej:
- A pan jakie ma zastrzezenia do zony?
- Panie sedzio ta cholerna baba zyc mi nie daje, ciagle czegos potrzebuje
- Prosimy o jakies przyklady...
- Alez bardzo prosze! W sobote wpadli kumple na piwko.
Siedzimy, gadamy, pijemy, sloneczko swieci bo lipiec goracy jak nie powiem,
a ta jak nie zacznie znowu: wyrzuc choinke i wyrzuc choinke..
------------------------------------------------------------------------------------
43.
Pewnego dnia wlasciciel duzej firmy zauwazyl nowego pracownika.
Wezwal go do swojego biura i pyta:
- Jak sie nazywasz?
- John.
- Sluchaj, nie dociekam, gdzie wczesniej pracowales,
ale ja nie nazywam nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufalosc i
moze zniszczyc moj autorytet. Zwracam sie do pracownikow tylko po nazwisku,
np. Smith , Jones, Baker - i to wszystko. A do mnie mowi sie wylacznie pan Robertson. OK?
Jesli wszystko jasne, to jakie jest twoje nazwisko?
Nowy westchnal i mowi:
- Darling. Nazywam sie John Darling.
- Dobra, John, omowmy wobec tego nastepna sprawe...
-----------------------------------------------------------------------------------
42.
Zona czeka na meza, juz trzecia w nocy.
Nagle otwieraja sie drzwi i wchodzi piijaniutki maz. Zona do niego:
-Co to jest, o ktorej to Ty wracasz??!!!!!!!!!!!
-Sorri, ja nie wracam, tylko po gitare wpadlem...
----------------------------------------------------------------------------------
41.
Przychodzi pracownik do szefa i mowi: "Przepraszam bardzo, ale od pol
roku nie dostaje pensji."
Szef na to: "Przeprosiny przyjete. Do widzenia."
----------------------------------------------------------------------------------
40.
Grabarz wraca z pracy pozniej niz zwykle, wiec zona pyta o powod.
- Byl pogrzeb znanego artysty scenicznego i byl taki aplauz, ze musialem
siedem razy go zakopywac i odkopywac
----------------------------------------------------------------------------------
39.
Zona do meza:
-Wykap dzieciaka, ja zle sie czuje i musze sie polozyc.
Zona kladzie sie spac, ale zrywa sie slyszac wrzask dziecka.
Wbiega do lazienki, patrzy... a maz trzyma dziecko za uszy i wklada do wanny.
- Idioto, urwiesz mu uszy!
A co, mam sie poparzyc?
----------------------------------------------------------------------------------
38.
Kończy sie seminarium poswiecone osmozie cieczy. Profesor podsumowuje:
- I tak wlasnie woda scieka. Czy wszystko jest zrozumiale?
Wstaje Murzyn:
- Ja ciegos nie rozumiem. Jak to jest: woda scieka i pies scieka?
----------------------------------------------------------------------------------
37.
Komendant strazy pozarnej zjawia sie w remizie. Wolnym krokiem idzie
korytarzem do swojego gabinetu. Siada za biurkiem, powoli wypija kawe,
przeciaga sie, ziewa, nie spieszac sie wlacza megafon i mowi:
- No, chlopaki, zbierac sie! Jest robota! Pali sie urzad skarbowy...
---------------------------------------------------------------------------------
36.
Amerykański polityk podczas pobytu w Paryzu mial wyglosic przemowienie po
francusku. Gdy juz stanal za mownica zauwazyl, ze sekretarka przepisujac
tekst przemowienia zapomniala o napisaniu naglowku. Nie wiedzial wiec, od
czego zaczac. Nagle, w glebi sali polityk zauwaza dwoje drzwi do toalety.
Przekonany, ze tak jak w USA, na drzwiach napisano: "ladies" i
"gentelmans", przemowienie zaczal od przeczytania dwoch slow z owych
drzwi. Po przemowieniu, ktore sluchacze przyjeli z aplauzem, Amerykanin
pyta siedzacego obok polityka francuskiego, jak podobalo mu sie przemowienie.
- Bylo wspaniale. Musze panu jednak cos wyznac. U nas, we Francji, nie
zaczyna sie mowy od slow: "Toalety i pisuary! Jestem szczesliwy mogac zwrocic sie do was".
----------------------------------------------------------------------------------
35.
Bajka o jezyku.

Spaceruja sobie po lesie tatus z synkiem, nagle dostrzegli pod krzakiem malego jezyka...
Synek : "Tatusiu tatusiu zabierzmy jezyka do domu. On taki glodny, zziebniety, .....
" Tatus sie zgodzil i zabrali jezyka. W domu karmili jezyka pedraczkami,
poili mleczkiem, i w ogole jezykowi dobrze z nimi bylo,
czasami cos tam sobie pomruczal do nich.... Na zime jezyk jak to jezyk zapadl w sen zimowy,
a kiedy sie obudzil na wiosne , wyrosly mu skrzydelka a z przodu maly rozek.
Pewnego dnia przez niedomkniete okno jezyk wylecial na swiat i tatus
z synkiem juz nigdy go nie zobaczyli.....Wtedy uswiadomili sobie,
ze tak naprawde nie byl to jezyk, tylko jakies ch** wie co.
-----------------------------------------------------------------------------------
34.
Urzad emigracyjny przychodzi na kanadyjskie pole uprawne na ktorym sa zatrudnieni
obcokrajowcy. Lapia pierwszego lepszego Polaka i zaczynaja go wypytywac:
- A czy pan jest tutaj legalnie???
- Oczywiscie, ze tak - odpowiada przestraszony Polak
-A czym sie pan tutaj zajmuje??
-Pracuje troszke przy pomidorkach i.....i przy tych kolbach kukurydzianych.
- A ten przy jablonce to pana kolega???
- Tak tylko, ze on w ogole nie zna jezyka!!!
- Pan go zawola.- powiedzial jeden z inspektorow
-dobrze. MARIAN, MARIAN SPIERDALAJ!!!!!!
-----------------------------------------------------------------------------------
33.
Zaginela facetowi zona. Gosciu szaleje, szuka po szpitalach, policji i
innych instytucjach w tym wypadku zaangazowanych. Po dwoch dniach
wraca wieczorem zmaltretowany do domu, a tam jakis szum w kuchni.
Skrada sie po cichutku i widzi jak zona robi kanapki.
On zaskoczony do niej:
- Kochanie, co sie dzieje?! Tysiace ludzi cie szuka, ja odchodze od
zmyslow!!! Co sie stalo?!?!?!?
- A, skarbie, nie wyobrazasz sobie co mi sie przytrafilo!!! Porwali mnie jacys
faceci i nie uwierzysz - przez caly tydzien non-stop seks!!!!!!! Dzien i noc,
pojedynczo, orgia, wszelkie mozliwe pozycje i propozycje!!! Mowie ci, cos nie z tej ziemi.
- Ale zaraz, zaraz. Mowisz caly tydzien, a ciebie nie bylo dwa dni...?!
- A, bo ja tylko wpadlam po kanapki.
-----------------------------------------------------------------------------------
32.
Makabryczny lekarz
Zaraz po narodzinach lekarz wychodzi z zawinietym bobasem na rekach do
szczesliwego ojca. Juz ma mu przekazac bobaska, gdy nagle spuszcza
niemowlaka na podloge. Podnoszac zawadzil jego glowka o parapet, a nastepnie
huknal nozka o drzwi. Ojciec w szoku. A na to lekarz:
- Zaaartowaaalem, dziecko zmarlo przy porodzie!
-----------------------------------------------------------------------------------
31.
Lew z samego rana postanowil sie dowartosciowac. Zlapal zajaca i pyta:
- Kto jest krolem dzungli?
- Ty, ty krolu! - mowi struchlaly zajac.
Lew puscil go, zlapal zebre i pyta:
- Kto jest krolem zwierzat?
- Ty, lwie. Ty jestes krolem.
Lew puscil zebre, a po chwili dorwal niedzwiedzia. Powalil go na ziemie i pyta:
- Mow, kto jest krolem zwierzat?
Mis mowi:
- Ty jestes krolem zwierzat.
Lew dumny jak paw podchodzi do slonia i pyta:
- Ty slon! Kto jest krolem zwierzat?
Slon spojrzal na lwa, szybkim ruchem zlapal lwa traba i trzepnal nim z
calej sily o skale, wybijajac mu zeby i gruchotajac kosci. Po chwili lew
otrzasnal sie z zamroczenia i mowi:
- Kulfa, slon, jak nie fies to sie nie denelfuj!
------------------------------------------------------------------------------------
30.
Amerykanin pojechal do Ruskich zapolowac na niedzwiedzia.
Po dlugich staraniach znalazl w knajpie Iwana, ktory zobowiazal sie do zaprowadzenia
przybysza na polowanie za litr wodki. Po spozyciu alkoholu Iwan wstal,
gwizdnal i krzyknal:
- Kropek, do nogi.
Spod stolu wysunal sie olbrzymi Owczarek Kaukaski (100 kg zywej wagi).
Cala trojka ruszyla do lasu. W pewnym momencie dotarli do duzego drzewa. Iwan rzekl:
- Amerykaniec, trzymaj strzelbe. Ja wejde na drzewo i zrzuce niedzwiedzia, a
wtedy Kropek zarucha go na smierc...
Na to Amerykanin:
- To po co mi ta strzelba???????
- Bo jak niedzwiedz mnie zrzuci, to masz zastrzelic Kropka...
------------------------------------------------------------------------------------
29.
Maz i zona siedza w restauracji przy dobrym obiedzie.
W pewnym momencie do sali wchodzi superblondyna, podchodzi do meza, mowi "Czesc Kochanie!",
caluje go namietnie w usta i odchodzi. Zona wsciekla pyta:
- Kto to byl?
- Moja kochanka.
- Dosyc! Chce rozwodu!
- W porzadku. Ale zastanow sie przez chwile: skończa ci sie zagraniczne
wczasy, drogie prezenty, oddasz mi swoj samochod, bedziesz musiala
wyprowadzic sie z mieszkania i oddasz mi wszystkie pieniadze, jakie masz na koncie.
Zona zamilkla. W pewnym momencie do restauracji wchodzi ich znajomy z mloda kobieta.
Zona pyta:
- Kim jest ta kobieta kolo Karola?
- To jego kochanka.
- Eeee.... Nasza jest o wiele fajniejsza.
----------------------------------------------------------------------------------
28.
Bardzo biedny Icek ze wsi pod Lubartowem mial sie zenic za pol roku iz
narzeczona uradzili, ze dobrze byloby miec bogatego druzbe (bo to i
prezenty drogie i jakie powazanie wsrod sasiadow). Icek przypomnial sobie,
ze ma dalekiego krewnego, Mosze w Warszawie, ktory ma wlasny zaklad
krawiecki i spelnia wszystkie powyzsze kryteria.
Pojechal wiec do stolicy, odnalazl krewniaka, z drzacymi nogami wchodzi do
jego mieszkania i oniemial... Piekne meble na wysoki polysk, parkiety,
dywany na podlogach i scianach, pod oknem salonu olbrzymia 2,5 metrowa
palma - slowem cos cudownego.
Przedstawia swoja prosbe Mosze'mu a ten odpowiada:
- Widzisz Icek, wprawdzie jestesmy rodzina, ale ty jestes taki golodupiec,
ze mi wstyd byloby byc u ciebie za druzbe, a juz moja Salcia w zadnym razie
nie pojechalaby na ta twoja zapchlona wioche bo ona jest teraz wielka pani
i z byle kim sie nie zadaje. Przykro mi ale ty sie napij u mnie herbaty i
zjezdzaj zanim Salcia wroci z zakupow. Tak powiedzial i poszedl do kuchni robic te herbate.
Icek, ze zdenerwowania dostal takiej sraczki, ze ledwo moze ja utrzymac,
rozglada sie wkolo wpada do przedpokoju, otwiera jakies drzwi patrzy a tam
glazury, terakoty, jakies biale siedzenia, olbrzymia biala miska z kranem...
K**wa, mysli Icek tu nie mozna, wpada znowu do salonu, poploch w oczach...
jest palma - zerznal sie do donicy, zasypal ziemia i nie czekajac juz na
herbate wybiegl od krewniaka i wrocil do domu.
Po miesiacu otrzymuje telegram od Mosze'go : Icek ch*j ci w d*pe, zostane
twoim druzba, tylko powiedz gdzies ty nasral, bo my juz trzecie mieszkanie zmieniamy.
------------------------------------------------------------------------------------
27.
Pewien mlodzieniec przed ozenkiem, jak to zwykle w tradycji chrzescijańskiej bywa,
poszedl z wybranka dac na zapowiedzi.
Po wypelnieniu dokumentow i ustaleniu terminu uroczystosci przyszly "Pan Mlody"
pyta ksiedza proboszcza:
Ile sie nalezy za odprawienie nabozeństwa i cala oprawe uroczystosci?
Ksiadz na to - nie ma ustalonego cennika,
kazdy narzeczony daje tyle ile wydaje mu sie byc warta narzeczona.
Mlodzian wyjmuje piecdziesiat zlotych, ksiadz wzial - popatrzyl na narzeczona ......
I wydal mu reszte. :-)))
-----------------------------------------------------------------------------------
26.
Idzie facet przez las, patrzy, a tu studnia. Mysli sobie "ciekawe jaka
gleboka ?". Wrzucil wiec kamień i slucha... a tu nic. Wrzucil wiec glaz i
slucha... a tu nic. Nagle patrzy a tu metalowa szyna, wrzucil wiec szyne i
slucha... a tu nic odszedl, ale patrzy... biegnie czarny baranek. Baranek
dobiega do studni i hoop ! do srodka. Facet podbiega wiec do studni
zaglada..., nasluchujelll, a tu... nic. Gdy wychodzil z lasu spotkal gospodarza.
Gospodarz zapytal czy facet nie widzial gdzies czarnego barana:
- Facet na to ze "TAK" pobiegl do lasu i wskoczyl do studni.
A gospodasz na to:
- Jak kurwa mogl wskoczyc do studni skoro przywiazalem go do metalowej szyny!
------------------------------------------------------------------------------------
25.
W barze toczy sie rozmowa o brzydkich polowicach.
Pewien mezczyzna podnosi glowe znad kufla i mowi:
- Moja zona jest tak brzydka, ze jak ostatnio postawilem ja w sadzie
zamiast stracha na wroble, to ptaki oddaly zeszloroczne czeresnie...
- A moja ma wymiary 90/60/80... - mowi inny.
- Super - klaszcza panowie. - To prawie idealnie!
- Taaa... - wzdycha facet. - Ale druga noga jest taka sama
------------------------------------------------------------------------------------
24.
Piekny lipcowy dzien. Las, cisza. Slychac cwierkanie ptaszkow,
gdzieniegdzie przebiegnie sarenka, w tle slychac leniwe stukanie dzieciola.
Wtem z glebi lasu wylania sie potezna chmura kurzu. Widac, ze jakis
tabun przebiega rozpedzony przez las. Zwierzeta w poplochu uciekaja.
Nic nie widac, pyl i kurz wszystko zaslania. Az wreszcie tabun dobiega
do lesnej polanki. Zatrzymuje sie. Kurz powoli opada. I nagle okazuje
sie, ze cala polanka jest wyscielona...... JEZAMI. Wszystkie sapia, sa zmeczone.
Tylko jeden jez, ktory prowadzil caly tabun, lekko sie usmiecha, caly
czas probujac zlapac oddech. Wreszcie w zachwycie mowi do innych:
- Ku*waaaaaaa... JAK MUSTANGI...No, nie???!!!
-----------------------------------------------------------------------------------
23.
Leci sobie samolot, w kabinie siedzi kapitan, nagle przybiega stewardesa i mowi:
- Pppanie kkkapitanie sa... samolot ssie ppali!
- To idz to powiedziec pasazerom!
- A... ale ja nnie mo... moge bbo kkkiedy sie de... de... denerwuje to sie ja... jakam.
- A kiedy sie nie jakasz?
- Kie... kkiedy spie... spiewam.
- To idz im zaspiewaj, ze samolot sie pali.
- Stewardesa wyszla wiec do pasazerow i zaczyna spiewac:
- Samolot sie pali...
- A pasazerowie:
- Sialalalala
-----------------------------------------------------------------------------------
22.
Przychodzi facet do sklepu i pyta:
- Macie jakies bardzo trudne puzzle?
- Mamy. Moze byc pustynia 500 czesci?
- Nie, to na piec minut. Moze cos ciezszego.
- No, a na przyklad ocean 1500 czesci...
- Nieee. 10 minut!
- No to najtrudniejszy zestaw - niebo noca 2500 czesci
- Nie macie nic trudniejszego? Moze byc trojwymiar...
- To idz pan do piekarni po bulke tarta i poskladaj sobie z niej rogalik!
------------------------------------------------------------------------------------
21.
Pani poprosila dzieci o przyniesienie do szkoly na lekcje biologii
zwierzatek domowych i zaprezentowanie klasie efektow tresury.
Kasia przyniosla kotka. Kiedy tupnela, kotek zamiauczal. Dostala za to piatke.
Marcin przyniosl pieska. Po tupnieciu piesek zaszczekal. Marcin dostal piatke.
- A co ty przyniosles, Jasiu? - pyta pani.
- Zabe - odpowiada Jasiu i uderza zwierze po grzbiecie.
- Klaaa... - reaguje zaba.
Pani twierdzi, ze to za malo na piatke.
Jasiu prosi o jeszcze jedna szanse i znow uderza zabe.
- Klaaaa... - odpowiada zwierze.
Pani chce zobaczyc inne zwierzeta,
ale Jasiu prosi o ostatnia szanse i wali zabe z calej sily.
Zaba na to:
- Klaaa... nta na mera...
-----------------------------------------------------------------------------------
20.
Inspekcja Sanepidu kontroluje wytwornie wielkanocnych pasztetow.
Inspektor pyta jednego z pracownikow:
- Czy te wasze zajecze pasztety rzeczywiscie sa robione z zajecy?
- O tak!
- I tylko z zajecy?
- No, szczerze mowiac, to dodajemy troche koniny...
- Troche, to znaczy ile?
- Pol na pol: jeden zajac, jeden kon...
-----------------------------------------------------------------------------------
19.
Amerykanie i Rosjanie scigali sie swoimi najlepszymi samolotami.
Amerykanie wystawili F-16, a Rosjanie Kukuruznika. Ale Rosjanie zrobili wala i
podczepili line do Amerykanow. Amerykanin przy predkosci 1 Maha melduje:
-Ruski trzyma sie zaraz za mna.
Przy predkosci 2M:
-Ruski nadal stylu, nie moge go zgubic.
Predkosc 3M:
-Iwan chyba bedzie wyprzedzal bo zmienia geometrie skrzydel...
-----------------------------------------------------------------------------------
18.
Polaka, ruska i niemca zlapal diabel, i powiedzial:
- dam wam mase pieniedzy, macie mi otworzyc sklep, ze wszystkim, daje wam
miesiac czasu, jak nie, to do piekla.
przychodzi po miesiacu do niemca, pyta sie o rozne rzeczy, niemiec mial
wszystko. Diabel kombinuje, co t dac, zeby go do tego piekla poslac...no i mowi:
-dwa kilo ni chuja! - niemiec mysli, mysli:
- no nie mam ! - to do piekla. idzie do ruska, wszystko mial i mowi:
-dwa kilo ni chuja! - ruski nie mial, i poszedl do piekla - idzie do polaka,
sytuacja potwarza sie. Diabel mowi - dwa kilo ni chuja - polak na to:
- poczekaj diabel, mam w piwnicy, bo mi sie nie zmiescilo na polkach -
schodza do piwnicy, polak mowi:
- diabel widzisz cos ??
- ni chuja!!
- to bierz dwa kilo i spier**laj!!
---------------------------------------------------------------------------------
17.
Nad rzeka siedzi krowa i pali trawke. Zadowolona, klimat i te sprawy.
Podplywa do niej bobr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz bobr, jaram i jest OK.
- Daj troche, jeszcze nigdy nie kurzylem...
- Jasne! Ciagnij macha bracie i poczuj sie cool!
Bobr wciagnal dym i od razu go wypuscil. Na to krowa:
- Stary, nie taaak! Patrz : ciagniesz macha i trzymasz go w plucach
dluzsza chwile. Zreszta - wiesz co? W tym czasie jak wciagniesz,
przeplyn sie kawalek pod woda w dol rzeki, wroc tu i wtedy wypusc
powietrze. I mowie ci bedzie OK.
Jak uradzili tak zrobili. Bobr sie zaciagnal, plynie pod woda, ale juz
po kilku chwilach zrobilo mu sie happy. Wyszedl na brzeg po drugiej
stronie rzeki, walnal sie na trawe i orbituje. Podchodzi do niego
hipopotam i pyta:
- Te bobr, co robisz?
- Aaaa, widzisz hipciu, fazuje sobie troche...
- Daj troche stuffu, ja tez chce...
- Podplyn na przeciwko do krowy. Ona ci da.
Hipopotamal w gore rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa wywalila galy i krzyczy:
- Bobr ku*wa, WYPUSC POWIETRZE !
-------------------------------------------------------------------------------
16.
Szybki Lopez baraszkuje na poddaszu z panienka.
Nagle slychac pukanie do drzwi...
Szybki Lopez sruu przez okno.
Panienka sie ubrala podchodzi do drzwi otwiera a tam:..
...Szybki Lopez - i mowi - Sorry zapomnialem jeszcze butow...
-------------------------------------------------------------------------------
15.
Morze Polnocne, lodowaty wicher duje jak cholera.
Na pokladzie statku stoi dwoch marynarzy.
- W taka pogode z gola glowa? Gdzie masz swoje nauszniki?
- Od czasu nieszczesliwego wypadku juz ich nie nosze.
- Jakiego nieszczesliwego wypadku??
- Kumpel zapraszal na wodke, a ja nie slyszalem...
--------------------------------------------------------------------------------
14.
Siedzi facet caly dzien w knajpie i pije, taki zamroczony poleguje na stole z
twarza w kotlecie. Wieczorkiem sie ocknal, probuje wstac ale nogi odmawiaja mu posluszenstwa.
- Kelner - kawe
Kelner przynosi, ten wypija i znowu probuje wstac - i znowu nie moze.
- Kelner - jeszcze 2 kawy
Kelner przynosi ten wypija i z trudem wstaje. Na chwiejnych nogach wraca do domu
wali sie w lozko i zasypia. Rano budzi go telefon:
- Czego?!
- Tu mowi kelner z baru, czy bedzie pan dzisiaj u nas
- A bo co
- Bo nie wiem co mam zrobic z pana wozkiem inwalidzkim...
--------------------------------------------------------------------------------
13.
Student skarzy sie wlascicielowi, ze w wynajmowanym pokoju sa myszy.
- To niemozliwe!
- Prosze sie przekonac na wlasne oczy! - Sypie na srodek pokoju
okruszki. Wybiega jedna myszka, druga, trzecia, rybka, czwarta myszka..
Wlasciciel patrzy zbaranialy:
- Jakim cudem rybka?!...
- To znaczy sprawe myszy mamy ustalona. Przejdzmy teraz do wilgoci...
--------------------------------------------------------------------------------
12.
Anglik zatrzymal sie w hotelu w Polsce. Dzwoni do recepcji i mowi: - Two tea to room two.
A recepcjonistka:
- Sramtaramtam
--------------------------------------------------------------------------------
11.
Przychodzi baba do lekarza.
- No i co, czy pomogly pani te lekarstwa, co przepisalem na hemoroidy?
- Tak pol na pol.
- Jak to?
- Te dlugie sliskie tabletki to jakos polknelam, ale tego kremu,
co mi pan przepisal, to nawet z chlebem zjesc nie moglam.
--------------------------------------------------------------------------------
10.
Na lekcji matematyki nauczyciel do uczniow:
- ale wy jestescie tempaki, kompletnie nic nie umiecie - 80% z was nie
zna nawet podstaw matematyki
z tylnej lawki slychac smiech:
- hehehehe, co on plecie. przeciez nas jest w klasie tylko trzydziestu
-------------------------------------------------------------------------------
9.
Co to jest: sto zebow i dwa jaja:
- krokodyl.
A co to jest: sto jaj i dwa zeby?
- zebranie ZBOWID-u.
-------------------------------------------------------------------------------
8.
Pewnego razu niewidomy postanowil odwiedzic Teksas. Wsiada do samolotu
teksaskich linii lotniczych i zapada sie w miekkim, duzym fotelu.
Hej - mowi niewidomy - ale duzy fotel.
W Teksasie wszystko jest wieksze, niz gdzie indziej - mowi siedzacy obok pasazer.
Kiedy niewidomy wyladowal w Teksasie, pierwsze kroki skierowal do baru.
Dostal kufel, bada go dloni i mowi z podziwem: Ale duze kufle tu macie.
W Teksasie wszystko jest wieksze niz gdzie indziej - mowi barman.
Po kilku piwach niewidomy pyta barmana, gdzie jest toaleta.
Na drugim pietrze, trzecie drzwi po prawej - pada odpowiedz.
Niewidomy idzie, ale gubi droge i zamiast do toalety, wchodzi do sali z
basenem. Potyka sie, wpada do wody i przerazony krzyczy:
Nie splukiwac! Nie splukiwac!
---------------------------------------------------------------------------------
7.
Lekcja katechezy w szkole wlasnie sie skonczyla, mlodziez sie rozchodzi,
-nara!
-narta!
-nerka!
-pozdro! - slyszy ksiadz
Po kolejnych katechezach ksiadz pyta co znacza te skroty
-narazie,pozdrawiam- uslyszal,
Po nast epnej skonczonej katechezie mlodziez rozchodzi sie i jak zwykle
-nara!....
a ksiadz na to:
-pochwa!
---------------------------------------------------------------------------------
6.
Przychodzi facet do lekarza z teczka wynikow badan.
Lekarz przeglada, przeglada, przeglada i w koncu mowi:
- Mam dla pana dwie wiadomosci dobra i zla. Na co pacjent:
- To ja te zla najpierw poprosze.
- Ma pan raka prostaty...
- Ooch!... A ta dobra?
- Rozejdzie sie po kosciach....
--------------------------------------------------------------------------------
5.
Przychodzi kroliczek do misia i mowi:
- Misiu.. mam do ciebie sprawe.
- No slucham Cie , mow ..
- No bo wiesz... mam fortepian .. i musze go wniesc na 10 pietro w wiezowcu...
i sam sobie chyba nie dam rady..
- Pomoge Ci wniesc ten fortepian, jezeli na kazdym pietrze opowiesz mi
super kawal, taki zebym sie posral ze smiechu...
Kroliczek pomyslal chwile... i zgodzil sie... Misiu wciaga fortepian...1 pietro, i misiu mowi:
- No teraz opowiedz mi ten kawal...
- No dobra...
i opowiedzial misiowi kawal... i misiu posral sie , ze smiechu... i tak
samo bylo na 2,3,4,5,6,7,8,9 pietrze... Na 10 pietrze misiu bardzo
zmeczony i zsapany powiedzial:
- No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawal ze wszystkich...
- Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko sie zesrasz, ale i zrzygasz i zeszczasz ze smiechu...
- Ok, wal...
- To nie ta klatka...
--------------------------------------------------------------------------------
4.
Do dzialu rekrutacji w filharmonii zglasza sie pewien mezczyzna.
- Umie pan grac na jakims instrumencie? - Pyta kadrowa.
- Nie.
- To po co pan mi glowe zawraca.
- Umiem z nut wypierdzac kazda melodie.
- Jak to?
- Prosze o jakies nuty.
Kadrowa podaje mu pare arkuszy zapisanych nutkami. Facet przeglada je w
skupieniu i po chwili wypierduje melodyjke. Kadrowa nie wie co zrobic wiec
prosi goscia, by porozmawial z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny
charakter jak z kadrowa. W koncu dyrektor pyta:
- A piata symfonie Beethovena wypierdzi pan?
- Moge zobaczyc nuty?
- Prosze.
Mezczyzna studiuje nuty, w koncu mowi:
- Nie, niestety tego kawalka nie moge zagrac.
- Dlaczego?
- Bo tu (pokazuje palcem grupe nut), tu i tu moge sie zesrac.
--------------------------------------------------------------------------------
3.
Blondzia kupila sobie sportowy wozek, jakies Porshe czy cos.
Juz na pierwszej przejazdzce zajechala droge wielkiej ciezarowie.
Pisk opon.. dym z pod kol, wziuuu... trzask, prask, pierdut! i
naczepa w rowie... Porszak zdazyl szczesliwie wyhamowac, za
kolkiem siedzi zblazowana blondzia typu "no co, przeciez nic sie nie stalo".
Z kabinki Scanii wygramolil sie mocno wkurwiony szofer, wyciagnal
z kieszeni kawalek kredy i narysowal kolko na asfalcie. Nastepnie
wyciagnal blondzie, postawil w tym kolku i krzyczy:
- Stoj tu pokrako i nie ruszaj sie stad!
Blondzia stanela poslusznie, a facet zabral sie za demolke w
porszaku. Wyrwal drzwi, przednie fotele wyciepal do rowu, oglada
sie za siebie..., blondzia nic, stoi i sie usmiecha...
- Czekaj no cholero... - pomyslal facet wyciagajac majcher.
Sprul dokladnie tapicerke, podziurawil opony, oglada sie za
siebie, blondzia hihoce...
- Zaraz cie jeszcze bardziej rozbawie... - facet polecial po
kanistrer, oblal porszaka i podpalil grata. Wraca do blondzi, a
ta wciaz stoi, tylko buzka jej smieje:
- Hihi.. haha.. hihiii..
- No i co w tym takiego smiesznego?
- Hihi...a bo jak pan nie patrzyl, to ja wyskakiwalam z tego kolka, hihi!...
--------------------------------------------------------------------------------
2.
W ogrodzie ktos notorycznie wyzeral jablka z drzew.
Ogrodnik postanowil zaczaic sie na zlodzieja. Gdy w nocy cos zaczelo szelescic w galeziach,
ogrodnik podkradl sie do jablonki i ujrzal na niej ciemna postac.
Niewiele myslac, zlapal zlodzieja za jaja i pyta:
- Gadaj, ktos ty?! - Odpowiedziala cisza. Sciska wiec mocniej:
- Gadaj, pokim dobry, ktos ty??!!!! - Dalej cisza... scisnal z calej sily:
- Gadaj draniu, ktos ty ??!!!!!!!!!! Zduszony glos wyjakal:
- ....Jozek..... nie...mo...wa.... ze wsi........
-------------------------------------------------------------------------------
1.
Przychodzi Baba do lekarza
A lekarz... tez Baba
-------------------------------------------------------------------------------



(to tak na pocz±tek - mam nadzieję że z czasem będzie lepiej :-))))))

<< wstecz - str. 1 <<

<< wstecz - str. 2 <<





 
Copyright 2007 SOPAWTEX. All rights reserved.