DZIAL HUMOR

>> dalej - str. 2 >>

>> dalej - str. 3 >>

196.
Małżeństwo, nowy dom... piękna łazienka z wieloma lustrami. On poszedł zaprosić na parapetówkę, a ona naga zaczęła tańczyć w łazience patrząc na swoje piękne ciało. Zrobiła szpagat i się przyssała!
Mąż wraca, patrzy, łapie pod pachy, próbuje podnieść.... nic!
Dzwoni po majstra. Ten patrzy i mówi:
- Panie, trzeba kuć!
- Co Pan, qurwa? Gres z Włoch za 4 tys. euro!
- Jest inna metoda, ale może się nie spodobać...
- Panie, wszystko ale nie gres...
Master ślini palce, łapie ją za sutki i zaczyna delikatnie kręcić...
- Co Pan, qurwa odpie....alasz? - pyta mąż
- Panie...podnieci się, puści soki, przesuniemy do kuchni i oderwie się z gumoleum

-------------------------------------------------------------------------------- 195.
Koleś postanowił się żenić, idzie rozmawiać ze swoja matką:
- Mamo, zakochałem się i będę się żenił. Ona też mnie kocha i będzie nam wspaniale.
- Eh, no dobrze, ale muszę ją poznać.
- To ja ją przyprowadzę, ale przyprowadzę też dwie inne koleżanki a ty zgadniesz, która jest moją wybranką.
- Niech i tak będzie.
Następnego dnia typ przyprowadza trzy laski. Dziewczyny siadają na kanapie, naprzeciw nich staje mama kolesia, przypatruje się chwilkę...
- To ta ruda pośrodku.
- Dokładnie. Skąd wiedziałaś?
- Bo juz mnie wku*wia!

-------------------------------------------------------------------------------- 194.
Baca wyrywa sobie włosy z łona. Obok przechodzi turysta:
- Baco cóż Wy robicie?
Zdesperowany Baca na to:
- Skoro stać nie chce, to na miękkim leżeć też nie będzie...

-------------------------------------------------------------------------------- 193.
Proboszcz pewnej małej wioski świętuje 25-tą rocznicę święceń kapłańskich. Na specjalnie wynajętej sali zebrało się pokaźne grono miejscowych znakomitości. Proboszcz, siedzący za specjalnym stołem na podwyższeniu, zwraca się do przybyłych parafian:
- Kochani moi!... Nie łatwo jest osobie takiej jak ja, mówić o rzeczach nie związanych z naszą wiarą. Dlatego potraktujmy to spotkanie na wesoło! Gdyby nie "tajemnica spowiedzi" mógłbym was tutaj rozbawić, zacznę jednak poważniej. W pierwszym dniu po przybyciu tutaj, zmuszony byłem zadać sobie pytanie: - gdzie ja trafiłem? Podczas pierwszego dnia spowiedzi, przybył do konfesjonału młody osobnik, który wyznał, że zdradza żonę z jej siostrą. Wyznał również, że zaraził się chorobą weneryczną od sekretarki swojego szefa. Jednak z upływem czasu nabrałem przekonania, że mieszkający tutaj ludzie są dobrzy i uczciwi, a to co przedstawiłem to był tylko incydent.
Po 20 minutach na salę wchodzi zdyszany wójt, który bardzo przeprasza za spóźnienie. Siada na miejscu obok proboszcza i poprawiając wąsa zaczyna mówić:
- Doskonale pamiętam dzień, w którym nasz dostojny jubilat zawitał do naszej parafii. Zresztą nie będę się chwalił ale miałem zaszczyt być pierwszą osobą, którą nasz proboszcz wyspowiadał

-------------------------------------------------------------------------------- 192.
Przychodzi facet do apteki i wręcza receptę. Zakłopotana aptekarka długo ogląda ją i wytęża wzrok ponieważ na recepcie napisane jest coś takiego:
"CCNWCMKJ DMJSINS". W końcu rezygnuje i prosi o pomoc kolegę, Pana Czesia. Ten bez zastanowienia bierze lekarstwo z szafki i podaje facetowi, na co ze zdziwieniem patrzy aptekarka. Po załatwieniu wszystkich formalności i wyjściu faceta, pyta:
- Panie Czesiu, skąd Pan wiedział co tu jest napisane?
Na to Pan Czesiu:
- A, to mój znajomy lekarz napisał "Cześć Czesiu, nie wiem co mu ku*wa jest, daj mu jakiś syrop i niech spie*dala".

-------------------------------------------------------------------------------- 191.
Do knajpy wchodzi facet ze strusiem, zamawia u kelnera setę i zapitkę.
- Płaci pan 5 złotych i 30 groszy - mówi kelner.
Facet sięga do kieszeni i wyjmuje dokładnie 5,30. Następnego dnia sytuacja się powtarza tylko rachunek za zamówione potrawy wynosi 17,60. Gość znowu sięga do kieszeni i daje kelnerowi odliczoną sumę.
- Jak pan to robi - pyta kelner - że zawsze wyciąga pan tyle ile wynosi rachunek?
- Aj panie - odpowiada gość - złowiłem złotą rybkę i ta przyrzekła mi spełnić dwa życzenia. Poprosiłem, żebym zawsze miał w kieszeni tyle pieniędzy, ile mi potrzeba. No, to teraz, czy kupuję Mercedesa, czy zapałki, zawsze mam odpowiednią ilość szmalu.
- Ale super - woła kelner zachwycony - A jakie miał pan drugie życzenie?
Facet spogląda smętnie na strusia i mówi:
- Chciałem, żeby wszędzie towarzyszyła mi dupa z długimi nogami.

-------------------------------------------------------------------------------- 190.
Siedzi koleś w knajpie, sączy piwko i rozgląda się leniwie po sali. Nagle wyhaczył wzrokiem piękną blondynkę. Kobieta do tego stopnia Go zaintrygowała, że zaczął rozważać:
Podejść do Niej? E... nie, nie podejdę, cóż mógłbym Jej powiedzieć? ... Ale może jednak? E.. nie, nie, no jak miałbym zagadać, żeby zwróciła na mnie uwagę? Może coś po drodze wymyślę? E.... nie, nie, żaden tekst do głowy mi nie przychodzi.
Gdy tak rozważał, kobieta wyszła z sali. Wściekły na siebie mężczyzna, myśli:
- Kurde straciłem taką okazję, a jeśli druga mi się nie trafi? Jeśli tylko pojawiłaby się drugi raz, na pewno tym razem bym podszedł.
Nagle do sali wchodzi Jego wybranka, siada przy tym samym stoliku, zapala papierosa. Mężczyzna myśli: Teraz albo Nigdy! Coś się wymyśli! Wstaje od stolika, podchodzi do kobiety, bierze głęboki oddech, po czym z pewnością orła rzuca tekstem:
- Widziałem, że wstałaś i wyszłaś. Srałaś?

-------------------------------------------------------------------------------- 189.
* Cała sytuacja dzieje się na antenie Radia Zet.*

- Dzień dobry panu!
- Dzień dobry!
- Dzwonie do pana z Radia Zet. Proszę powiedzieć nam (jest pan na fonii), jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił pan tego ranka? Jeżeli pan powie to wygra zestaw mebli kuchennych.
- Kochałem się z moja żoną.
- Bardzo dobrze. To jedna rzecz już mamy. Proszę powiedzieć nam gdzie pan się kochał z żoną?
- W kuchni.
- Mamy wiec już dwie najintymniejsze rzeczy, jakie pan robił tego ranka. Zestaw mebli kuchennych jest już prawie pański. Jeszcze musimy zadzwonić do pana żony i jeżeli ona potwierdzi pańskie słowa, to wygrali państwo konkurs!
(Redaktor dzwoni teraz do żony tego faceta)

- Dzień dobry pani!
(żona) - Dzień dobry!
- Dzwonie do pani z Radia Zet. Wcześniej rozmawiałem z pani mężem i zapytałem go, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robił tego ranka. Jeżeli potwierdzi pani to, co powiedział mąż, to wygrali państwo zestaw mebli kuchennych! Proszę wiec powiedzieć nam, jakie dwie najintymniejsze rzeczy robiła pani tego ranka?
(żona) (po chwili wahania i namowach męża na antenie radia): - Kochałam się dzisiaj rano z mężem.
- Bardzo dobrze - mąż powiedział nam to samo. Proszę nam jeszcze powiedzieć gdzie?
(żona) - O nie, tego już nie powiem!
- Kochanie powiedz panu redaktorowi, ja już wcześniej powiedziałem, bardzo cię proszę!
- Jeżeli pani powie gdzie i będzie się zgadzało z tym, co powiedział mąż, to przypominam, ze wygrają państwo zestaw mebli kuchennych.
- Kochanie no powiedz panu redaktorowi gdzie - ja już mu wcześniej powiedziałem, nie wstydź się!
(żona) (po chwili wahania):
- w pupę....

-------------------------------------------------------------------------------- 188.
Facet miał farmę świń ale za nic nie chciały mu jeść. Wziął je więc na pakę do Żuka i zawiózł do weterynarza. Ten ogląda, ogląda i w końcu pyta:
- A knura pan masz?
- No nie mam.
- A widzi pan, i tego świnkom brakuje. Jak będziesz pan wracał do domu zatrzymaj się pan w lesie i .... bara, bara...
Gość w drodze powrotnej zatrzymał się w lesie i .... bara, bara...... Następnego dnia się budzi, idzie do chlewa a świnki dalej nie jedzą. Wziął je więc na pakę do Żuka i zawiózł do weterynarza. Ten się go pyta:
- A zrobił pan to co kazałem?
- No tak.
- A ile razy?
- No, jeden.
- Jeden?!? To trzeba przynajmniej trzy albo cztery. Jak będziesz pan wracał do domu zatrzymaj się Pan w lesie i .... bara, bara.......
Gość w drodze powrotnej zatrzymał się w lesie i .... bara, bara... cztery razy - na wszelki wypadek.
Następnego dnia rano żona szarpie go za ramię:
- Mężu, mężu wstawaj!!!! świnki!!!
- Co, jedzą?
- Nie, siedzą w Żuku i trąbią!!!

-------------------------------------------------------------------------------- 187.
Policjant zatrzymuje faceta prowadzącego samochód wyładowany pingwinami:
-Proszę pana, nie może pan tak po prostu wozić pingwinów, proszę natychmiast je zabrać do zoo!
Kierowca zgadza się bez gadania. Następnego dnia ten sam policjant znowu widzi samochód wyładowany po dach pingwinami. Tym razem wszystkie mają nałożone okulary słoneczne. Policjant zatrzymuje auto:
-Panie kierowco, wczoraj prosiłem grzecznie, żeby zabrał pan pingwiny do zoo!
-Przecież zabrałem! Dziś jedziemy na plażę...

-------------------------------------------------------------------------------- 186.
Rosyjscy neurolodzy odkryli nerw, który ewidentnie łączy oko z tyłkiem.
Dowodem na to był przeprowadzony eksperyment:
Pacjenta najpierw ukłuto igłą w tyłek i natychmiast w oku pojawiła się łza.
Następnie tą samą igłę wbili mu w oko - pacjent natychmiast się ze*rał.

-------------------------------------------------------------------------------- 185.
Przychodzi zakonnica do lekarza:
Panie doktorze z pochwy sypią mi się znaczki pocztowe!
Lekarz kazał się zakonnicy rozebrać i po dokładniejszych oględzinach stwierdził:
- To nie znaczki pocztowe, tylko naklejki z bananów.

-------------------------------------------------------------------------------- 184.
Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego.
- Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem".
Na to cienki głosik z tyłu sali:
- A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje...

-------------------------------------------------------------------------------- 183.
Pojechał dresiarz do Paryża, wraca i opowiada swemu kumplowi, jak tam było.
Mówi: Wiesz co, Wiechu, idę, patrze, a tu wielki plac! Patrzę na lewo... och*jec można! Patrzę na prawo...o ja cię pi*rdole! Patrzę przed siebie...o żeż ku*wa mać!
Wiechu na to:
Wiesz, Bodziu, ja to Cię podziwiam za wybitną pamięć do detali!!!

-------------------------------------------------------------------------------- 182.
Dwóch kolegów wychodzi z pracy.Jeden pyta drugiego:
-Ty Stefan, wiesz jak sie nazywa zupa z wielu kur?
-Nie mam pojecia.
-Rosół s kur wielu!
Stefanowi się spodobalo i postanowił podzielić sie z szefem. Nastepnego dnia w pracy:
-Szefie! Wie szef jak się nazywa zupa z wielu kur?
-Nie wiem.
-Rosół ty ch*ju!

-------------------------------------------------------------------------------- 181.
W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty. Grają i grają, noc mija i zrobili się głodni. Jeden mówi:
- Grajcie we dwóch, ja idę coś wrzucić na ruszt.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
- Znacie tę wioskę na południe stąd?
- Yhy
- No to już jej nie ma. Wyssałem ich co do jednego...
Drugi wampir wstaje:
- Dobra, teraz wy grajcie a ja napełnię żołądek.
Długo nie trwało i wrócił. Usta umazane krwią...
- Znacie to miasteczko na zachód stąd?
- No...
- Nikt już tam nie mieszka, he,he..., be-ek!
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach:
- Teraz ja, niedługo wracam. Wraca jeszcze szybciej niż tamci. Ociężale wchodzi do komnaty. Twarz cała we krwi.
- A ty gdzie byłeś?
- Nigdzie. Wyje**łem się na schodach.

-------------------------------------------------------------------------------- 180.
Barman opi***ala kelnera:
- Kiedy w końcu przestaniesz wyrzucać pijanych klientów za drzwi?!
- Przecież pijanych zawsze wyrzuca się z lokalu.
- Tak k***a, ale nie w WARSIE!

-------------------------------------------------------------------------------- 179.
Pani kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z morałem. Historyjki te mieli dzieciom opowiedzieć rodzice.
Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają. Pierwsza jest Zosia:
- Moja mamusia i tatuś hodują kury na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo piskląt, rodzice już liczyli ile zarobili, ale większość umarła.
- Dobrze Zosiu a jaki z tego morał?
- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. Tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
Następny Mareczek:
- Moi rodzice mają wylęgarnie kurcząt. Kiedyś kury zniosły dużo jaj, rodzice już liczyli ile zarobią, ale z większości wykluły się koguty.
- Dobrze Mareczku a jaki z tego morał?
- Nie z każdego jajka wylęga się kura. Tak powiedzieli rodzice.
- Bardzo ładnie.
No i wreszcie grande finale, czyli prymas Kazio (pani łyka valium)
- Łociec to mnie tak pedzioł: Kiedyś dziadek Staszek w czasie wojny był cichociemnym. No i zrzucali go na spadochronie nad Polska. Miał przy sobie tylko mundur, sten'a, sto naboi, nóż i butelkę szkockiej whisky. 50 metrów nad ziemią zauważył że leci w środek niemieckiego garnizonu. Niemcy już go wypatrzyli, więc dziadek Staszek wychlał całą whisky na raz, żeby się nie stłukła, odpiął spadochron i spadł z 20. metrów w sam środek niemieckiego garnizonu. I tu dawają! Pandemonium! Dziadek Staszek pruje ze stena! Niemcy walą się na ziemię jak afgańskie domki! Juchy więcej niż na filmach z gubernatorem Arnoldem. Z 80 ubił i jak skończyły mu się pestki wyjął nóż i kosi niemrów jak Boryna zborze. Na 30-tym klinga poszła, pozostałych dziadek zarąbał z buta i uciekł.
W klasie konsternacja. Pani (mimo valium w spazmach) pyta:
- śliczna historyjka dziecko, ale jaki morał ?
- Też się taty pytałem a on na to: "Nie wkurwiaj dziadka Staszka jak się najebie!"

-------------------------------------------------------------------------------- 178.
Wchodzi do marynarskiej knajpy 90-letnia babcia z papugą na ramieniu i mówi:
- Kto zgadnie co to za zwierze, będzie mógł kochać się ze mną całą noc. Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos:
- Aligator.
Na to babcia:
- Skłonna jestem uznać.

-------------------------------------------------------------------------------- 177.
Pewien mężczyzna kupił dojarkę do celów erotycznych. Wrócił do domu, zasiadł w fotelu i podłączył się do ssaka od dojarki. Przeżywał orgazm za orgazmem, nigdy jeszcze tak dobrze mu nie było. Po dwóch godzinach ma w końcu dość, szuka wyłącznika - nie ma. Próbuje oderwać ssak od własnego interesu - nie da rady. A dojarka cały czas ssie. Z wielkim trudem łapie za telefon i dzwoni do producenta:
- Dzień dobry, ja u państwa kupiłem dzisiaj dojarkę, chciałbym się dowiedzieć, jak się ją wyłącza.
- Przede wszystkim - odpowiada sprzedawca - chciałbym pogratulować panu doskonałego wyboru, gdyż jest to produkt najwyższej marki...
- Dobra, dobra, ale gdzie się go wyłącza?
- Nasza dojarka wyłącza się automatycznie po uciągnięciu 10 litrów

-------------------------------------------------------------------------------- 176.
Rozmawia dwóch pilotów w kabinie samolotu o nowej stewardesie, zapominając, że mikrofon jest włączony:
- Najpierw wypijemy kawę, potem przelecimy tę nową stewardesę.
Stewardesa słysząc to biegnie do kabiny pilotów, aby im powiedzieć, że mają włączony mikrofon. Potyka się i upada na podłogę. Na to siedzący obok pasażer:
- Spokojnie, przecież powiedzieli, że najpierw wypiją kawę...

-------------------------------------------------------------------------------- 175.
Przychodzi facio do sklepu zoologicznego i prosi o kanarka.
Sprzedawca:
- Bardzo mi przykro, ale kanarki się skończyły. Ale proponuję panu kupno papużki. Jeśli jej pan spiłuje ciut-ciut dziób, to będzie śpiewała tak samo pięknie jak kanarek. Tylko proszę nie przesadzać z tym piłowaniem. Jeżeli jej pan spiłuje dziób za mocno to nie będzie mogła pić i zdechnie!
Facio myśli: "Co za debil! Papuga zamiast kanarka!".
Zniesmaczony idzie do drugiego sklepu.
Ale tam także okazuje się, że nie ma kanarków, ale są papużki. I jeśli jej się spiłuje ciut-ciut dziób to będzie śpiewała tak samo pięknie jak kanarek. Tylko nie należy przesadzać z tym piłowaniem. Bo jeżeli jej spiłuje dziób za mocno to nie będzie mogła pić i zdechnie!
W trzecim sklepie zaproponowano mu takie samo rozwiązanie.
Facio pomyślał, że jak wszyscy tak mówią, to musi być prawda i kupił papużkę razem z klatką. Po drodze do domu wstąpił od razu do sklepu z narzędziami, żeby kupić odpowiedni pilnik.
Sprzedawca widząc mężczyznę z papugą w klatce podchodzi do niego i pyta:
- Z pewnością potrzebuje pan pilnik, żeby spiłować trochę dziób tej papudze? Proszę, ten będzie najodpowiedniejszy. Tylko niech pan pamięta, żeby nie przesadzać z tym piłowaniem. Bo jeżeli jej pan spiłuje dziób za mocno to....
- Wiem, wiem! Kupuję ten pilnik.
Po kilku tygodniach spotyka facio znowu sprzedawcę ze sklepu narzędziowego, który uśmiechając się pyta go:
- I jak tam papużka?
- Zdechła!
- A mówiłem, żeby za mocno jej dzioba nie piłować! Nie mogła pić i zdechła!
- A ch*j ją tam wie - odpowiada facio. - Jak ją wyjmowałem z imadła, to już nie żyła...

-------------------------------------------------------------------------------- 174.
Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem:
"Matka jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta się dzieci.
- No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi.
- Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna.
- Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek
- Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna.
- Pawełku 5 siadaj.
Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu.
- Jasiu a ty, co napisałeś?
- W domu balanga, a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan.
Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni:
Matka! Jest tylko jedna!

-------------------------------------------------------------------------------- 173.
Pewnego dnia wybrałem się z przyjaciółkami do klubu. Na "Wieczór gorących Mężczyzn".
Długo się wzbraniałem, bo to przecież babski wieczór i czułbym się nieswojo patrząc na półnagich gości. Ale w końcu po wielu namowach dałem się skusić. W samym klubie piliśmy drinki i chcąc nie chcąc oglądaliśmy tancerzy. Jedna z moich przyjaciółek, chcąc nam zaimponować, wyciągnęła z portfela banknot 50 zł. Tancerz podszedł do nas, a ona wtedy polizała ten banknot i przykleiła go do pośladka tancerza. Druga z przyjaciółek nie chcąc być gorsza, wyjęła z portfela banknot 100 zł. Kiedy tancerz podszedł do niej, polizała banknot i przykleiła go do drugiego pośladka. Chcąc przebić wszystkich, 3 koleżanka wyjęła z portfela 2 banknoty po 100 zł. Polizała je i przykleiła banknoty do pośladków tancerza.
Uwaga przyjaciółek skupiła się na mnie. Co miałem zrobić? Coś jeszcze śmielszego? Wyjąłem swój portfel, pomyślałem przez chwile...
W końcu wyjąłem swoja kartę bankomatową, przejechałem nią między pośladkami tancerza. Następnie zabrałem cale 350 złotych i poszedłem do domu...

-------------------------------------------------------------------------------- 172.
Wraca blondynka z Safari i chwali się swojej znajomej:
-upolowałam lwa, słonia, dwie zebry, żyrafę i z pół tuzina "noplisow"...
-A co to takiego te "noplisy"?
-Takie małe, czarne, biega przed lufą i krzyczy "No Please, no please...."

-------------------------------------------------------------------------------- 171.
Mam najszybszą rękę na Dzikim Zachodzie!! - krzyknął piekielny Buffallo Bill.
- A ja tam wolę dziewczyny... - szepnął Cichy Mortimer.

-------------------------------------------------------------------------------- 170.
Turysta spał u bacy. Rano budzi się i drapie. Widząc to baca pyta:
- Coz to panocku, wsiura wos ugryzla?
- Nie, w plecy.

-------------------------------------------------------------------------------- 169.
Dwie wczasowiczki "przygadały" sobie w czasie górskiej wycieczki młodych, krzepkich juhasów. A że cała czwórka była młoda i "nie od tego"- zboczyli wkrótce ze ścieżki, by między zaroślami kosodrzewiny dać konkretny upust rozpierającym ich uczuciom. Dziewczyny były "miastowe", uświadomione, żadne więc dzieci nie wchodziły w rachubę. Wręczyły zatem młodzieńcom po prezerwatywie, objaśniając co to takiego i do czego służy. Miło spędzone chwile zakończyły się czułym pożegnaniem i juhasi wrócili do owieczek, każdy na swoją halę. Zajęci codzienną pracą nie spotykali się przez kilka dni. Zetknęli się dopiero po tygodniu. Popatrzyli na siebie, obaj dziwnie wymizerowani, obaj z wypisanym na twarzy ogromnym cierpieniem.
- Józuś! - odzywa się pierwszy głosem zbolałym i chrapliwym.
- A co, Wawrzuś? - pyta drugi głosem też niewesołym.
- Józuś, bardzo ci zalezy na tym, coby te paniynki dzieciów ni miały?
- E... Niy, nic mi nie zalezy...
- Wiys, mi tyz na tym nie zalezy...
- No to jak?
- A, miyjmy ik w rzyci! Zdymujymy te gumki!!

-------------------------------------------------------------------------------- 168.
Józek z Maryną obchodzą sześćdziesiątą piątą rocznicę szczęśliwego, wspólnego pożycia. W którymś momencie uroczystego okolicznościowego przyjęcia Józek pochyla się, wyjmuje z wazy ciężką, posrebrzaną chochlę i znienacka wali nią w głowę siedzącą obok połowicę.
- A za coz to, Józuś, za coz !?
- Wiys, Maryna, co se przibocem, zek cie wzion bez cnoty, ślak mie trafio!

-------------------------------------------------------------------------------- 167.
Ksiądz, Pop i Rabin dyskutują o cudach. Pierwszy mówi ksiądz:
- Pewnego razu wracałem od chorego, aż tu nagle zaskoczyła mnie straszliwa burza. W drzewo obok trafił piorun. Przestraszyłem się, że zaraz trafi we mnie, więc padłem na kolana i modlę się: "Panie! Spraw cud i ocal mnie!" I wtedy w promieniu kilkudziesięciu metrów ode mnie burza ustała, przestał padać deszcz i mogłem spokojnie dojść na plebanię.
Pop na to:
- Eee, to jeszcze nic. Ja kiedyś płynąłem statkiem, aż tu nagle zaskoczył nas na morzu straszliwy sztorm. Wszyscy byli pewni, że nie ujdziemy z życiem. Padłem na kolana i się modlę: "Boże! Ocal nas, grzeszników!" I wtedy, w promieniu kilometra morze zrobiło się spokojne.
Rabin na to:
- To drobiazgi. Ja kiedyś szedłem w szabat ulica, nagle patrzę: leży otwarta walizka wypełniona banknotami. Szabat - więc walizki podnieść nie można, bo to grzech ogromny. Padłem więc na kolana i się modlę:
"Jahwe! Uczyń cud i pozwól mi wziąć te pieniądze!"
I nagle w promieniu dziesięciu metrów zrobiła się środa.

-------------------------------------------------------------------------------- 166.
Zmarł znany kardiolog i urządzono mu bardzo uroczysty pogrzeb. Podczas ceremonii za trumną ustawione było ogromne serce, całe pokryte kwiatami. Kiedy skończyły się przemówienia i modlitwy, serce otworzyło się i trumna wjechała do środka. Następnie piękne serce się zamknęło i tak ciało doktora pozostało w nim na zawsze. W tym momencie ktoś z obecnych wybuchnął głośnym śmiechem.
Wszystkie oczy zwróciły się na niego, wiec powiedział:
- Bardzo przepraszam, ale wyobraziłem sobie właśnie swój pogrzeb. Jestem ginekologiem. ...
Proktolog zemdlał...

-------------------------------------------------------------------------------- 165.
Pewien młody człowiek po zrobieniu dyplomu, dostał od swojej zamożnej rodziny bilet na rejs luksusowym statkiem pasażerskim. Radzi się kumpli co ma ze sobą zabrać.
- ...dobrą torbę podróżną, wygodne buty, kilka koszul, spodnie - bermudy, elegancki garnitur na wieczorne rauty, tabletki przeciwko chorobie morskiej i oczywiście kondomy... - wyliczają koledzy.
Facet robi zakupy z listą w ręku. Dochodzi do apteki.
- 20 prezerwatyw i 20 tabletek przeciwwymiotnych - zamawia.
Aptekarz podając towar stwierdza ze współczuciem:
- Jak panu to nie służy to może się nie zmuszać...?!

-------------------------------------------------------------------------------- 164.
Ranek w akademiku. Student pierwszego roku mówi:
- Chodźmy na zajęcia, bo się spóźnimy!
Student drugiego roku na to:
-E, pośpijmy jeszcze...
Student trzeciego roku:
- Może skoczmy na piwo?
Student czwartego roku:
- Może od razu na wódkę?
Jako, że nie mogli się dogadać, udali się do studenta piątego roku, by ich rozsądził. Ten zarządził:
- Rzućmy monetą. Jak wypadnie orzeł, pijemy wódkę. Jak reszka - idziemy na piwo. Jak stanie na kancie - śpimy dalej. Jak zawiśnie w powietrzu - idziemy na zajęcia.

-------------------------------------------------------------------------------- 163.
W gabinecie rentgenologicznym Szpitala Wojskowego w Lublinie, dwóch techników ogląda wykonane przed trzema zaledwie minutami, zdjęcie klatki piersiowej nałogowego palacza.
- Kazik - pyta jeden - Co to za małe szkieleciki stojące jakby w szeregu na całym lewym płucu tego gościa???.
Kazik przygląda się dłuższą chwilę, podnosi się, otwiera drzwi, wystawia głowę na zewnątrz, potem podchodzi do konsolety sterującej "aparatem" i mówi:
- Trochę za dużą moc promieni nastawiliśmy. To dzieci z przedszkola "Jagódka", przyszły na szczepienie do gabinetu obok i czekają na korytarzu.

-------------------------------------------------------------------------------- 162.
Gustaw Holoubek:
"Przytoczę taki obrazek obyczajowy, który moim zdaniem dobrze ilustruje to, co się teraz dzieje w polskiej polityce.
W jednym z teatrów na próbie Kalina Jędrusik zapaliła papierosa. Na scenie nie wolno palić papierosów. Zbliżył się strażak i powiedział: "Proszę zgasić papierosa, bo tu nie wolno palić". A Kalina jak Kalina - z wdziękiem odparła: "Odp... się strażaku". I on strasznie się zamyślił, poszedł za kulisy i tam trwał jakiś czas. Potem nabrał powietrza, wrócił na scenę, ale tam już nie było Kaliny, tylko Basia Rylska. On jednak tego nie zauważył, bo oczy zaszły mu bielmem z wściekłości, i krzyknął do Rylskiej: "Ja też potrafię przeklinać, ty kur... stara!". Kompletnie zdumiona Basia pobiegła do Edwarda Dziewońskiego, który był reżyserem spektaklu, i powiedziała mu, że strażak zwariował, bo ją zwyzywał bez żadnego powodu. Dziewoński strasznie się zezłościł, poszedł do strażaka i powiedział: "A pan jest ch...j!".
Przy czym to już był inny strażak".

-------------------------------------------------------------------------------- 161.
Niewidomy zmywa naczynia. Jeden talerz, drugi talerz... Wreszcie trafia na durszlak. Zabiera się wiec za niego... Po chwili mówi:
- No takich głupot, to ja jeszcze w życiu nie czytałem!

-------------------------------------------------------------------------------- 160.
Poligon wojskowy. Młodzi żołnierze mają organoleptycznie poznać potęgę wojsk pancernych. Cała uroczystość jest dowodzona przez generała.
Wozy pancerne ustawiły się w szyku i gotowości:
Generał wydaje rozkaz:
- Pierwszy czołg, jazda...
Czołg ruszył z kopyta.
- Drugi, poszedł....
Drugi zachrzęścił gąsienicami i ruszył...
- Trzeci, jazda...
Nic.
- Trzeci, ruszaj, ruszaj...
Zero reakcji
- Kur*a, trzeci, jedziesz... - drze się generał.
Nagle otwiera się właz w czołgu i wychyla się głowa.
- Kurwa, chłopaki, ja pierdolę, wiecie co? Mam gadającą czapkę...

-------------------------------------------------------------------------------- 159.
Pyt: idzie sobie trzech posłów w długich płaszczach, po czym poznać, że jeden z nich jest z Samoobrony?
Odp: jeden ma płaszcz wpuszczony w spodnie.

-------------------------------------------------------------------------------- 158.
Chłopak podchodzi do dziewczyny.
- Tańczysz?
- Tańczę, śpiewam, gram na gitarze...
- Co ty pleciesz?!
- Plotę, wyszywam, lepię garnki...

-------------------------------------------------------------------------------- 157.
- Puk, puk!
- Kto tam?
- Ja do Jarka.
- A ja kombajn.

-------------------------------------------------------------------------------- 156.
Komisja wojskowa:
- Zawód ojca?
- Ojciec nie żyje...
- Ale kim był?!
- Gruźlikiem...
- Ale co robił?!!
- Kaszlał...
- Ale z czego żył?!!! Z tego się przecież nie żyje!
- Przecież mówię, że nie żyje...

-------------------------------------------------------------------------------- 155.
Dwie staruszki wychodzą z kina i spotykają trzecią.
- Na czym byłyście? - pyta trzecia.
- Hm... - zaczyna jedna - zaraz, bo zapomniałam... Pomóżcie mi... Co to jest, takie czerwone z łodygą i listkami?
- Kwiat.
- Jasne, kwiat. A taki kwiat z kolcami.
- Róża.
- O właśnie! Róża na czym byłyśmy?

-------------------------------------------------------------------------------- 154.
Bankiet firmowy
- Przepraszam, czy to pan jest dyrektorem?
- Tak, a jak pani zgadła. - odpowiada zaskoczony
- Mąż tak doskonale pana naśladuje, że wszyscy pękamy ze śmiechu.

-------------------------------------------------------------------------------- 153.
Siedzi dwóch żuli i sącza winko pod Palacem Kultury.
Patrzą, a tu zbliża się facet na lotni. Leci... leci... leci...
Nagle zamachal skrzydełkami, zawirował, przywalił w iglicę, spadł i się zabił.
Na to jeden menel do drugiego:
- Popatrz Zenek, k...a. Jaki kraj, takie zamachy terrorystyczne.

-------------------------------------------------------------------------------- 152.
Antek kupuje na targu konia.
- Ile pan chce za niego?
- Tysiąc złotych.
- Przecież on jest ślepy!
- Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób życie.
Antek wyłazi spod konia i mówi:
- Mówiłem, że jest ślepy!
- Może i ślepy, ale jaki odważny!

-------------------------------------------------------------------------------- 151.
Rozmowa dwóch przyjaciółek:
- Ten mój stary to nie widzi we mnie już kobiety! Przychodzi wieczorem do domu i tylko:
- Co jest do żarcia? - .... zeżre i idzie spać.
- Mam na to sposób, z moim było to samo. Kupiłam sobie seksowna satynową czarną koszulkę, czarne podwiązki z pończochami i jeszcze do tego czarną maskę.
Wieczorem jak przyszedł z pracy i mnie w tym zobaczył to mówię ci ... było boooosko.

Spotykaja się po kilku dniach:
- I co, pomogło!?
- Daj spokój, zrobiłam jak mi radziłaś, a on wraca do domu, patrzy na mnie i wali tekst:
- Cześć Zorro, co jest do żarcia?

-------------------------------------------------------------------------------- 150.
W synagodze kontrola z urzędu skarbowego, kontroler bardzo chce zagiąć rabina i pyta:
- a co robicie z niedopalonymi resztkami świec?
- wszystko skrzętnie zbieramy i wysyłamy do producenta i raz w roku przysyłają nam świece za darmo.
- aha...po chwili namysłu:
- a co robicie z okruszkami chleba po jedzeniu?
- wszystko skrzętnie zbieramy i wysyłamy do piekarza, w zamian raz w roku dostajemy bochenek chleba za darmo
- aa..myśli myśli i.. w końcu
- a co robicie z tymi wszystkimi napletkami po obrzezaniu?
- wszystko skrzętnie zbieramy, wysyłamy do Urzędu Skarbowego i raz w roku przysyłają nam ch..a na kontrolę!

-------------------------------------------------------------------------------- 149.
... zasady urozmaiconego pożycia seksualnego.
Gestykuluje, z zapałem miotasię po podłodze, wygina wyimaginowaną partnerkę na wszystkie strony, obrazowo i ze szczegółami przedstawia każdą możliwą i niemożliwą łóżkową pozycję.
Jasio tymczasem siedzi skulony w fotelu, czerwony jak burak, uszy mu płoną, rumieńce wylazły mu na buzię, głowę coraz mocniej wtula ramiona, jeszcze trochę i zemdleje...
W końcu udaje mu się przerwać oszalałemu ojcu i mówi:
- Ale tatusiu, przestań już, proszę! Mam jutro w szkole klasówkę z historii. Wiesz, wojny, zabory i takie tam. I chodziło mi tylko o to, żebyś mi wytłumaczył co to znaczy NAJEźDźCA!

-------------------------------------------------------------------------------- 148.
Kobieta wpada do ginekologa. - Panie doktorze proszę mi pomóc!
- W zasadzie jest już po godzinach mojej pracy, więc proszę przyjść jutro.
- Ale, panie doktorze ja nie wytrzymam, proszę mi pomóc!
- A co się stało?
- No, więc mrówka weszła mi tam gdzie nie powinna i chodzi, łaskocze mnie, szczypie... no po prostu nie do wytrzymania! Proszę mi ją wyciągnąć!
- Wie pani, jest już po pracy, narzędzia niewysterylizowane, nie bardzo mogę pani pomóc ...
- Ależ musi pan cos wymyślić ... Błagam!
Doktor po chwili namysłu:
- No jest sposób, ale musi się pani zgodzić, bo jest trochę niekonwencjonalny ...
- Zgadzam się na wszystko, byle by ją wyciągnąć!
- Pani się rozbierze i położy na leżance. Ja mam tu taki krem, który nałożę sobie na czubek penisa, wsunę go, mrówka przyklei się do kremu i ją wyciągnę.
- Dobrze niech pan działa. Lekarz zrobił jak powiedział, nałożył krem, wsunął penisa i w tym momencie mówi:
- Wie pani, zmieniłem zdanie. Ja ją po prostu zatłukę.

-------------------------------------------------------------------------------- 147.
Andrzej Lepper i jego kierowca wracali pewnej nocy swą limuzyną z dalekiej podróży, nagle wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania.
Lepper widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko rolnikowi i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane.
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręku, uśmiech na twarzy, potargane włosy, poszarpane ubranie...
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwile szalonej niezapomnianej rozkoszy.
- Coś ty im powiedział?
- Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera, był wypadek i świnia nie żyje...

-------------------------------------------------------------------------------- 146.
Murzyn złapał przypadkowo złotą rybkę.
Rybka prosi, by ją wypuścił.
Murzyn zgadza się, ale pod warunkiem, że rybka spełni jego jedno życzenie.
Murzyn zastanawia się chwilę, po czym mówi:
- OK. Zawsze chciałem być kwiatem - więc to jest moje życzenie złota rybko.
- Nie ma sprawy - rybka rzecze.
I obcięła Murzynowi penisa.
Ten krzyczy okropnie, jęczy i stęka:
- Dlaczego to zrobiłaś? Przecież chciałem być tylko kwiatem!
Rybka na to:
- No przecież teraz jesteś: CZARNY BEZ.

-------------------------------------------------------------------------------- 145.
Jasiek przed ślubem bardzo prosił swoja Hanusie, żeby mu się oddala przed ślubem.
- Jasiu, nie oddam ci się, bo chce być do ślubu czysta jak lilia..., a poza tym to po rypaniu zawsze mnie głowa boli.

-------------------------------------------------------------------------------- 144.
- Słuchaj, czy patrzysz swojemu mężowi w oczy podczas stosunku?
- Hmm... Raz spojrzałam... Stal w drzwiach.

-------------------------------------------------------------------------------- 143.
Facet skarży się koledze:
- Ja to mam żonę, niechlujna, bałaganiarę, jaka pyskata. Nigdy nie sprząta.
Budzę się, a tu brud, bałagan, nawet wysikać się nie można bo naczynia niemyte leżą w zlewie.

-------------------------------------------------------------------------------- 142.
Mistrz Polski w skokach spadochronowych wspomina swój "pierwszy raz":
- Wyskoczyłem z samolotu i poczułem się jak ptak...
- Taki wolny ? - przerywa jeden ze słuchaczy.
- Nie po prostu leciałem i srałem...

-------------------------------------------------------------------------------- 141.
W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze.
- Dlaczego płaczesz? - pyta pani wychowawczyni
- Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki to nie pójdzie na spacer.
- I co? Nie możesz zrobić...
- Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł !!!

-------------------------------------------------------------------------------- 140.
Przychodzi pijany małżonek do domu. Żonę to bardzo "ucieszyło", więc wściekła jak 100 choler pyta:
- Będziesz jeszcze pił ?
Mąż siedzi cicho, więc żona powtarza:
- Będziesz jeszcze pił ?
Mąż dalej nic.
- Odpowiedziałbyś w końcu, czy będziesz jeszcze pił ???
Na co mąż z wysiłkiem:
- ooooossssssssszzzzzzzzzzz, kurna, doobraaaaaaa, naleej...

-------------------------------------------------------------------------------- 139.
Napis na grobie informatyka:
"kowalski.zip

-------------------------------------------------------------------------------- 138.
Rozczarowana swoim życiem seksualnym żona zwraca się do męża:
- To był chyba dziesiąty raz w tym miesiącu, a ja słyszałam o takim byku niedawno sprzedanym na aukcji, który potrafił reprodukować się 365 razy w ciągu zeszłego roku, to wychodzi raz na dzień, no i co ty na to powiesz?
Mąż poirytowany tym porównaniem stwierdza:
- Tak, może i raz dziennie, ale najpierw trzeba było spytać prowadzącego aukcję, czy to codziennie było z tą samą krową!

-------------------------------------------------------------------------------- 137.
Było sobie małżeństwo. On pracował, ona prowadziła dom. Jako że trochę już po ślubie, tak więc miłość zastąpiło przyzwyczajenie.
Któregoś dnia żona zagadała do męża siedzącego przed telewizorem po pracy:
- Stefan, ty mnie już chyba nie kochasz!
- Kocham, jasne że kocham...
- Akurat!
Następnego dnia to samo, i następnego znów.
Aż któregoś dnia nie wytrzymała i wybuchła:
- Stefan, ty mnie już nie kochasz!
- Dlaczego tak sądzisz, żabciu?
- Ten Stachu spod piątki to musi kochać tę swoją Gienkę, wiesz, on wczoraj ją zabrał do najdroższej restauracji w mieście! - Ja cię kocham bardziej, żabciu...
- To udowodnij to wreszcie!
- Dobrze, to w takim razie zabiorę cię, kochanie, w jeszcze droższe miejsce, dobrze?
- Oj, Stefciu jesteś kochany, już idę się zrobić na bóstwo...
- Żabciu, nie trzeba, jedziemy tylko zatankować...

-------------------------------------------------------------------------------- 136.
Profesor do studenta na egzaminie:
- Proszę pana, czy pan w ogóle chce skończyć studia?
- Tak panie profesorze.
- No to właśnie pan skończył.

-------------------------------------------------------------------------------- 135.
- Jaki jest szczyt bezczelności?
- Zagłosować w wyborach na PiS i wyjechać z kraju...

-------------------------------------------------------------------------------- 134.
Piękna osiemnastolatka szlocha rozpaczliwie na pogrzebie swojego siedemdziesięciopięcioletniego męża.
- Byliśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem przez te ostatnie trzy miesiące - zwierza się przyjacielowi
- W każdy niedzielny poranek kochaliśmy się w rytm kościelnych dzwonów - dziewczyna szlochając dodaje - Mój mąż żyłby dziś, gdyby wtedy pod naszym oknem nie przejeżdżał wóz strażacki.

-------------------------------------------------------------------------------- 133.
Idzie pogrzeb. Tragarze niosą trumnę przekręconą na bok.
- Kogo chowają? - pyta przechodzień.
- Teściową - odpowiada jeden z żałobników.
- A czemu trumnę niesiecie bokiem?
- Bo jak ją przekręcić na plecy, to zaczyna chrapać.

-------------------------------------------------------------------------------- 132.
Kobieta miała papugę w domu, która ciągle powtarzała:
- Precz z Kaczyńskim! Precz z Kaczyńskimi!
Ktoś z sąsiadów podkablował i niedługo do kobity puka policja:
- Dzień dobry, policja. Dostaliśmy wezwanie, że pani papuga obraża naszego prezydenta i premiera. Proszę pokazać papugę.
Kobieta przynosi klatkę z papugą, a ta już od progu drze się:
- "Precz z Kaczyńskimi!"
Policjant upomina kobietę:
- Jeśli to się będzie powtarzało to będziemy musieli uśpić papugę, a panią wsadzić do więzienia.
Kobieta po wyjściu funkcjonariuszy prosi papugę:
- Słuchaj papużko, nie mów tak więcej proszę, bo mnie zamkną a ciebie uśpią i po co nam to.
Kilka dni spokoju, ale papuga sobie przypomniała i znowu zaczęła swoje:
- Precz z Kaczyńskimi! - na całe gardło.
Na drugi dzień kobieta dostała wezwanie do sądu na rozprawę - papuga jako dowód rzeczowy.
Kobieta poszła więc do spowiedzi powiedzieć księdzu co jej leży na sercu. A ksiądz mówi:
- Słuchaj kobieto - ja mam też papugę, która mówi i jest podobna. Na czas rozprawy podmienimy papugi i nikt się nie skapnie.
No i jak uradzili, tak zrobili. Dzień rozprawy, kobiecina z księdzem podmienili papugi i babka leci do sądu z kościelną papugą.
Sędzią mówi:
- Proszę wnieść klatkę z papugą.
Klatka z papugą wniesiona - papuga nic. Nie odzywa sie słowem. Oskarżyciel podpuszcza papugę:
- Czy papuga mówiła "Precz z Kaczyńskimi!" ?
Papuga nic. Sędzia podpowiada:
- Precz z Kaczyńskimi! - oskarżyciel i oskarżyciel posiłkowy też zachęcają:
- Precz z Kaczyńskimi!
W końcu cała sala skanduje:
- Precz z Kaczyńskimi! Precz z Kaczyńskimi!
A papuga zawodzi kości elnym głosem:
- Słuuuuchaaaaj Jeeeezuuuuu jak cię błaagaa luuud......

-------------------------------------------------------------------------------- 131.
Akademik, noc, impreza na całego. Na środku korytarza leży nachlany, zarzygany student. Obok dwóch jego kolegów z pokoju przygląda mu się paląc papierosy:
- Widzisz jaki kutafon - bełkocze jeden - przysięgał, że to nie on wp**rdolił cały makaron.

-------------------------------------------------------------------------------- 130.
- A co robimy gdy widzimy w nocy lewitujący telewizor?
- Bierzemy strzelbę i krzyczymy: RZUĆ TO CZARNUCHU!

-------------------------------------------------------------------------------- 129.
Jak donosi Polskie Radio, katowickie prostytutki wzorem "samoobrony", zablokowały jedno z ważniejszych skrzyżowań w mieście. Żądają podwyżek pensji i terminowych wypłat dla górników Katowickiego Holdingu Węglowego.

-------------------------------------------------------------------------------- 128.
- Mamusiu, czy to prawda, że dziadek był najsławniejszym proktologiem przed wojną?
- Tak synku, szczera prawda.
- A czy to prawda, że tatuś był jeszcze lepszym proktologiem od dziadka?
- Oczywiście, synku - był lepszy.
- A ja kiedy dorosnę...
- Będziesz jeszcze lepszym proktologiem!
- Ale ja chcę być mechanikiem samochodowym...
- Jeszcze czego. Całe życie w smarach grzebać...

-------------------------------------------------------------------------------- 127.
Z egzaminu wychodzi wymaglowany student. Cały tłum giełdy rzuca się na niego:
- No i jak było, jak było?!
- ...Jak w kościele.
- ???
- Profesor zadał pytanie - ja się przeżegnałem, ja odpowiedziałem - profesor się przeżegnał...

-------------------------------------------------------------------------------- 126.
Pewna kobieta kupiła sobie w aptece podpaski.
Chwilę po wyjściu zauważyła jednak, że opakowanie jest podobne lecz rodzaj nie zgadza się z tymi, które zawsze stosuje. Wraca do apteki i pyta...
- Czy może mi pan wymienić?
Młody farmaceuta zaczerwieniony po uszy odpowiada...
- Pani wybaczy ale nigdy tego jeszcze nie robiłem!

-------------------------------------------------------------------------------- 125.
Idzie dróżką lis. Nagle z krzaków wyskakuje banda rozwydrzonych, wyrośniętych wilczątek. Po chwili lisek dostał wp*erdol, stracił komórkę, portfel i pobity uciekł sromotnie.
Idzie miś. Scenariusz podobny. Miś trochę się stawiał ale efekt ten sam - obrobiony i sponiewierany uciekł.
Idzie zajączek wielkanocny niosąc koszyczek z pisankami.
Wyskakują wilczki, a zajączek jak nie zawinie koszyczkiem, sruuuu jednego, drugiego, n-tego, kopem poprawił i wilczątka skowycząc zbiegły.
Morał: Jak masz jaja to zawsze sobie poradzisz

-------------------------------------------------------------------------------- 124.
Do lekarza okulisty wpada chłopak:
- Co panu dolega? - zapyta okulista.
- Nie widzę siebie w roli żołnierza.

-------------------------------------------------------------------------------- 123.
Rozmawia dwóch kumpli, jeden świeżo wyżeniony:
- A jak tam te sprawy?
- A, w sumie nic specjalnego. Seks to mam jakby taki... emerycki.
- Emerycki?!
- Taaa, no wiesz - co miesiąc trochę, ale za mało, żeby przeżyć.

-------------------------------------------------------------------------------- 122.
Facet przeczytał ogłoszenie o sprzedaży trzypokojowego mieszkania w ekskluzywnej dzielnicy. Ponieważ akurat poszukiwał czegoś podobnego więc postanowił zobaczyć mieszkanie. Znalazł adres, dzwoni, otwiera mu właściciel:
- Ja w sprawie mieszkania. Mógłbym popatrzeć?
- Jasne.
Właściciel oprowadza go po pokojach. Boazerie, kafelki, skórzane fotele, parkiety z hebanowego drewna, lampy kryształowe - słowem luksus.
Mieszkanie bardzo mu się spodobało. Chciał jeszcze obejrzeć ubikację, podchodzi do drzwi, ciągnie za klamkę, ale drzwi nie chcą się otworzyć.
Właściciel mówi:
- Tu jest kontakt. Zapali Pan światło to drzwi się automatycznie otworzą.
Facio zapalił, drzwi się otworzyły - wszedł do ubikacji i przy okazji załatwił co trzeba. Chce wyjść ale drzwi znowu nie chcą się otworzyć. Wali w drzwi, szarpie za klamkę nic.
- Zapomniał Pan spuścić po sobie - słyszy w końcu głos właściciela.
Spuścił wodę, drzwi automatycznie się otworzyły a facio zdziwiony pyta właściciela:
- Takie piękne mieszkanie, pełna automatyka... Dlaczego chce Pan je sprzedać?
- Ach wie Pan jak to u nas. Raz wody nie ma, raz prądu...

-------------------------------------------------------------------------------- 121.
Najgorszy męski koszmar senny to:
- Musi prosić żonę o pieniądze;
- Kobieta jest jego szefem;
- Małżonka dostaje amnezji i zapomina jak się gotuje;
- Mecz Ligi Mistrzów zostaje przełożony, ze względu na specjalny odcinek Klanu;


>> dalej - str. 2 >>

>> dalej - str. 3 >>






 
Copyright 2007 SOPAWTEX. All rights reserved.